Dostałam zamówienie na zrobienie korali dla pewnej pięcioletniej damy - prezent od świętego :)
W liście do Mikołaja stało, że mają być czerwone, białe i szare. Od mamy zainteresowanej dowiedziałam się dodatkowo, że mają być na gumce, mają mieć 50cm i mogą być z filcu.
Kiedy właścicielka zobaczyła korale (najpierw na zdjęciu, że niby elf je zrobił) powiedziała, że "właśnie takie chciała". Wiecie co? - to była jedna z najprzyjemniejszych rzeczy jakie ostatnio usłyszałam :)))
Wymyśliłam sobie taki wzór żeby wyglądał jak cukierki albo lizaki. Szarego dałam mało, żeby nie przysmucał klimatu, poza tym stwierdziłam że jeśli będzie na zewnątrz całość się tak szybko nie ubrudzi. Pierwszy raz użyłam plastikowych korali, ze względu na ich większą od szklanych wytrzymałość.
Tyle o koralach, nie mogłam się nie pochwalić zrobieniem "właśnie takich jakie miały być"! :)
Poniżej skarpeteczki, do których mam słabość - żeby nie było że robienie zdjęć to tylko problemy ze światłem czy ostrością ;) Jest to też przejście do kociego wątku.
Co do mojej "Akcji koty" sprawy mają się następująco. Jest nie tyle sukces co kryzys zażegnany. Kotki na zimę zostały przygarnięte przez moją ciocię - ale tylko na zimę. Dlatego dalej szukam dla nich kochającego domu i już chyba dla obu naraz bo są ze sobą bardzo zżyte.
Dziewczyny o wielkich sercach - pozwólcie, że kociego cukiereczka wylosuję po świętach. Może akurat jeszcze ktoś się trafi. Przyznam szczerze, że teraz nie mam głowy do losowania, tym bardziej że to nie jest typowe candy. Mnie nadejście świąt zawsze zaskakuje, robię wszystko na raz w związku z czym z niczym się nie wyrabiam - stąd ta prośba. Postaram się w święta zrobić kotkom trochę zdjęć, urosły ale dalej są słodkie.
Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądających i życzę udanego tygodnia :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 10 grudnia 2012
środa, 21 listopada 2012
Filc i lawa (świetna sprawa)
Dziś szybciutko - korale które zrobiłam już dawno i ostatnio trafiłam na ich zdjęcie (myślałam, że już je kiedyś pokazywałam). To były pierwsze filcowane przeze mnie kulki, stąd do korali mam dodatkowy sentyment.
Są w kolorach, w które lubię się ubierać więc w większości pasują do każdego stroju.
Moje Osobiste Szczęście skomentował, że takie korale są zamiast mycia szyi - pumeksem się zdziera a filcem poleruje :) Póki co nie próbowałam...
Pozdrawiam wszystkich (zwłaszcza, że dziś jest Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień).
Są w kolorach, w które lubię się ubierać więc w większości pasują do każdego stroju.
Moje Osobiste Szczęście skomentował, że takie korale są zamiast mycia szyi - pumeksem się zdziera a filcem poleruje :) Póki co nie próbowałam...
Pozdrawiam wszystkich (zwłaszcza, że dziś jest Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień).
wtorek, 30 października 2012
Przeróbki i przechwałki
Dziś będę się chwalić cukierkami ale najpierw przeróbkowa przysługa.
Przyjaciółka przywiozła sobie z zagranicznych wojaży breloczek, który nie wytrzymał próby czasu. Nie chciała jednak przywracać breloczkowi życia bo wolała go widzieć jako bransoletkę. Problem ujęłam makramowo a właścicielka z efektu jest bardzo zadowolona, ja też ;)
Ostatnio szczęście się do mnie uśmiechnęło dwa razy (nie mam na myśli mleczaka - młynek wrócił już do łask).
Wygrałam Tyci Candy u Rudlis z blogu love, life and crafts. Ćwieki, klamerki, dzwoneczki (już wiem do czego wykorzystam klamerki)
oraz papierowe przydasie.
I to nie wszystko bo u Ani z blogu w małym domku wygrałam czarno - białego cukierka - kolczyki, broszkę i pomysłową zakładkę :)
Za oba cukierki bardzo serdecznie dziękuję a wszystkich zaglądających pozdrawiam cieplutko :)))
Przyjaciółka przywiozła sobie z zagranicznych wojaży breloczek, który nie wytrzymał próby czasu. Nie chciała jednak przywracać breloczkowi życia bo wolała go widzieć jako bransoletkę. Problem ujęłam makramowo a właścicielka z efektu jest bardzo zadowolona, ja też ;)
Ostatnio szczęście się do mnie uśmiechnęło dwa razy (nie mam na myśli mleczaka - młynek wrócił już do łask).
Wygrałam Tyci Candy u Rudlis z blogu love, life and crafts. Ćwieki, klamerki, dzwoneczki (już wiem do czego wykorzystam klamerki)
oraz papierowe przydasie.
I to nie wszystko bo u Ani z blogu w małym domku wygrałam czarno - białego cukierka - kolczyki, broszkę i pomysłową zakładkę :)
Za oba cukierki bardzo serdecznie dziękuję a wszystkich zaglądających pozdrawiam cieplutko :)))
czwartek, 30 sierpnia 2012
Sutaszyk malutki
Dzisiaj szybciutko (nie mam weny do tworzenia - literami też) ale nie chcę zaniedbywać bloga. Powyżej zdjęcie wisiorka, który zrobiłam w lipcu. Jest malutki, nieco krzywy ale pierwszy symetryczny w moim wydaniu (oczywiście zdaje sobie sprawę, że dla dziewczyn zajmujących się soutachem nazywanie go symetrycznym jest nieco na wyrost).
Bardzo spodobał się mojej ulubionej pani doktor, która jest jego nową właścicielką i którą pozdrawiam :)
Was też pozdrawiam :)))
Bardzo spodobał się mojej ulubionej pani doktor, która jest jego nową właścicielką i którą pozdrawiam :)
Was też pozdrawiam :)))
czwartek, 19 lipca 2012
Trawa
Ostatnio w pasmanterii zobaczyłam kolorowe lniane nici a wśród nich trzy odcienie zieleni - od razu pojawiła mi się wizja :) Tak powstał naszyjnik i bransoletka do kompletu. Wyglądają jakby były z ususzonych źdźbeł trawy, dołączyłam żuczka żeby dopełniał całości. Robiłam wcześniej takie naszyjniki ale to połączenie kolorów mnie zachwyciło...
I bransoletka :)
Chyba będę mieć przerwę w blogowaniu bo mama mojego szczęścia zabiera nas do Grecji. Z tego co czytałam na stronie hotelu z internetem może być lipa... Za to mam zamiar po powrocie zamieścić jakieś zdjęcia, może uda mi się podpatrzeć jakieś inspiracje :)
Bardzo wszystkich serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze - sprawiają mi ogromną radość. Duża buźka!
I bransoletka :)
Chyba będę mieć przerwę w blogowaniu bo mama mojego szczęścia zabiera nas do Grecji. Z tego co czytałam na stronie hotelu z internetem może być lipa... Za to mam zamiar po powrocie zamieścić jakieś zdjęcia, może uda mi się podpatrzeć jakieś inspiracje :)
Bardzo wszystkich serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze - sprawiają mi ogromną radość. Duża buźka!
czwartek, 5 lipca 2012
Wonderland
Dziś nie będę się rozpisywać. Chcę pokazać bransoletki inspirowane jednymi z moich ulubionych ilustracji John'a Tenniel'a do jednej z moich ulubionych książek. A swoją drogą wiedzieliście, że pierwsza wersja miała tytuł "Przygody Alicji pod ziemią" (Alice's Adventures Under Ground)?
Jedna z bransoletek jest z rzemyków, poza tym wszystkie są z adorowanego ostatnio przeze mnie antycznego brązu. Bransoletki zainspirowały mnie do innego, nie biżuteryjnego wytworu, który pokażę w kolejnym poście. Pozdrawiam wszystkich i dziękuję, że do mnie zaglądacie! :)
Jedna z bransoletek jest z rzemyków, poza tym wszystkie są z adorowanego ostatnio przeze mnie antycznego brązu. Bransoletki zainspirowały mnie do innego, nie biżuteryjnego wytworu, który pokażę w kolejnym poście. Pozdrawiam wszystkich i dziękuję, że do mnie zaglądacie! :)
środa, 30 maja 2012
Mrocznie...
W końcu mogę pokazać wisior, o którym kiedyś pisałam, że pojawi się wraz z nową etykietką. Najchętniej określiłabym ją mianem creepy i cały czas zastanawiam się nad dobrym słowem - bo "mrocznie" to nie to samo co "strasznie" a najlepsze było by coś pomiędzy...
W każdym razie w kameach z czaszką zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Najpierw zrobiłam sobie broszkę, z którą cały czas chodzę (zwykła, wklejona do bazy z brązu antycznego, muszę jej zrobić zdjęcie) ale mam głębokie przekonanie, że te kamee zasługują na coś więcej. Tak powstał ten wisior (do doskonałości nie należy ale bardzo go lubię). Kryształek S. na srebrnym łańcuszku ma symbolizować wahadło. Na zdjęciu tego nie widać ale koraliki wokół postaci, z przezroczystego szkła, przez to, że są wysrebrzone wewnątrz odbijają światło niczym małe żaróweczki. Daje to bardzo ciekawy efekt.
"Szarfa" jest tak pomyślana, że w zależności od upodobań może być albo szeroka i prosta, albo skręcona.
Do mrocznej etykietki jeszcze powrócę (wstyd się przyznać ale znów wciągnęło mnie coś nowego - przerabianie lalek i kilka z tych, które już zaczęłam ma być właśnie mrocznych). Ech, gdyby moja doba mogła mieć przynajmniej 72 godziny...
W każdym razie w kameach z czaszką zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Najpierw zrobiłam sobie broszkę, z którą cały czas chodzę (zwykła, wklejona do bazy z brązu antycznego, muszę jej zrobić zdjęcie) ale mam głębokie przekonanie, że te kamee zasługują na coś więcej. Tak powstał ten wisior (do doskonałości nie należy ale bardzo go lubię). Kryształek S. na srebrnym łańcuszku ma symbolizować wahadło. Na zdjęciu tego nie widać ale koraliki wokół postaci, z przezroczystego szkła, przez to, że są wysrebrzone wewnątrz odbijają światło niczym małe żaróweczki. Daje to bardzo ciekawy efekt.
"Szarfa" jest tak pomyślana, że w zależności od upodobań może być albo szeroka i prosta, albo skręcona.
Do mrocznej etykietki jeszcze powrócę (wstyd się przyznać ale znów wciągnęło mnie coś nowego - przerabianie lalek i kilka z tych, które już zaczęłam ma być właśnie mrocznych). Ech, gdyby moja doba mogła mieć przynajmniej 72 godziny...
piątek, 18 maja 2012
Niespodziewana niespodzianka :)
W ponurym czasie spowolniałego internetu przytrafiła mi się prawdziwa gratka - zostawiłam "konkursowy 222 komentarz" u Joasi z blogu Mix Robótkowy. Nagrodę mogłam sobie zażyczyć! Jako fanka kotów w ogólności i kotów szytych przez Joasię poprosiłam o kota - nie byle jakiego kota - Burego Kota (tak sygnuję moje prace). Mało tego - w całej swojej roszczeniowości dałam dokładne wytyczne odnośnie kociej sierści ;) Było to niedawniusieńko i nie wiem jak Joanna to zrobiła ale kot już gości w moim domu :)))))
I wiecie co? To najpiękniejszy szmaciany kot jakiego widziałam :) Ma pozytywną figlarną minkę, przyjazną postawę (ci, co znają koty wiedzą co mam na myśli) i jest perfekcyjnie wykonany!
Joasi bardzo, bardzo dziękuję :***
Zabawne było, że kiedy listonosz powiedział, że ma "paczkę" pierwsze co powiedziałam do męża to to, że niczego nie kupowałam. Potem stwierdziłam, że nie kojarzę nadawcy, na co listonosz stwierdził, że może się komuś naraziłam i kazał sprawdzić czy nie tyka ;) Tykać nie tyka ale mruczy bo jest tu adorowany :)
A poniżej zdjęcie przyciemnionej baby z zielonej kamei - znaczna poprawa. Użyłam farby akrylowej - brąz antyczny. W pierwotnej wersji jest dwa posty temu ;)
Życzę Wam miłego weekendu z ciepłą aurą w tle. Całuski :)
I wiecie co? To najpiękniejszy szmaciany kot jakiego widziałam :) Ma pozytywną figlarną minkę, przyjazną postawę (ci, co znają koty wiedzą co mam na myśli) i jest perfekcyjnie wykonany!
Joasi bardzo, bardzo dziękuję :***
Zabawne było, że kiedy listonosz powiedział, że ma "paczkę" pierwsze co powiedziałam do męża to to, że niczego nie kupowałam. Potem stwierdziłam, że nie kojarzę nadawcy, na co listonosz stwierdził, że może się komuś naraziłam i kazał sprawdzić czy nie tyka ;) Tykać nie tyka ale mruczy bo jest tu adorowany :)
A poniżej zdjęcie przyciemnionej baby z zielonej kamei - znaczna poprawa. Użyłam farby akrylowej - brąz antyczny. W pierwotnej wersji jest dwa posty temu ;)
Życzę Wam miłego weekendu z ciepłą aurą w tle. Całuski :)
środa, 16 maja 2012
Czekoladowo
W końcu wróciłam na łono szybko chodzącego (odpukać!) internetu :))) Mam wrażenie, że zanim zaczęłam pisać bloga dużo mniej byłam uzależniona od sieci...
Witam serdecznie nowe obserwatorki - bardzo mnie cieszy wasza obecność, zwłaszcza, że trzecia cyfra jest coraz bliżej! Posyłam całuski dla tych, którzy towarzyszą mi od dawna, dziękuję za odwiedziny, wszystkie ciepłe słowa i porady :*
Dziś pokazuję kolczyki w brązach - niestety światło podczas robienia zdjęcia nie pozwoliło do końca wydobyć kolorów sznurków. Mankamentem jest też brak przykładowego ucha ale myślę nad tym :)
Szyję tą samą techniką wisior, mam już koncepcję na czym zawiśnie ale muszę to dopiero kupić. Jest on dla mnie o tyle ważny, że wraz z pokazaniem go dołączę nową etykietkę, której mi tu trochę brakuje. Więcej nie powiem ;)
Witam serdecznie nowe obserwatorki - bardzo mnie cieszy wasza obecność, zwłaszcza, że trzecia cyfra jest coraz bliżej! Posyłam całuski dla tych, którzy towarzyszą mi od dawna, dziękuję za odwiedziny, wszystkie ciepłe słowa i porady :*
Dziś pokazuję kolczyki w brązach - niestety światło podczas robienia zdjęcia nie pozwoliło do końca wydobyć kolorów sznurków. Mankamentem jest też brak przykładowego ucha ale myślę nad tym :)
Szyję tą samą techniką wisior, mam już koncepcję na czym zawiśnie ale muszę to dopiero kupić. Jest on dla mnie o tyle ważny, że wraz z pokazaniem go dołączę nową etykietkę, której mi tu trochę brakuje. Więcej nie powiem ;)
piątek, 11 maja 2012
Powrót sutaszu
Ostatnio zatęskniłam za sutaszową biżuterią. Powiem wam, że po przerwie wcale dobrze mi się nie szyło - wszystko wymaga wprawy. Za połową znów poczułam wiatr w żaglach i kończyło mi się już całkiem, całkiem. Wisior w zasadzie jest skończony ale zastanawiam się czy nie spatynować trochę kamei, żeby nieco wyszlachetniała (może porporiną albo kurzem z półki...) - cały czas się zastanawiam. Jak macie jakieś sugestie to chętnie się z nimi zapoznam :)
Poniżej w powiększeniu - jakby tak odrobinkę tę babę przyciemnić... (?)
Poza tym nie mam internetu, łączę się przez blueconnect (mam go właśnie na wszelki wypadek) - i chodzi tak wolno, że wybaczcie jeśli do Was nie zaglądnę w najbliższym tygodniu ale nie wiem czy starczy mi cierpliwości... Pozdrawiam cieplutko i życzę wbrew prognozom słonecznego weekendu :)
Poniżej w powiększeniu - jakby tak odrobinkę tę babę przyciemnić... (?)
Poza tym nie mam internetu, łączę się przez blueconnect (mam go właśnie na wszelki wypadek) - i chodzi tak wolno, że wybaczcie jeśli do Was nie zaglądnę w najbliższym tygodniu ale nie wiem czy starczy mi cierpliwości... Pozdrawiam cieplutko i życzę wbrew prognozom słonecznego weekendu :)
niedziela, 4 marca 2012
Same niespodzianki :)
Miniony tydzień obfitował dla mnie w przyjemne niespodzianki. W środę mąż wygrał bilety do teatru i może nie było by w tym nic niezwykłego ale normalnie nie mamy zwyczaju brać udziału w losowaniach. Rano jedliśmy śniadanie (rzadko nam się to zdarza o jednej porze) i słuchaliśmy Radia Kraków - akurat Paweł miał w ręku telefon więc wysłał maila do radia. Dzień wcześniej przechodząc koło Teatru Starego patrzyłam na plakat mojego ulubionego "Transatlantyku" i myślałam, że super byłoby skądś dostać bilety... Dostaliśmy po 24 godzinach :) Mówią, że "przypadek" to zdarzenie kierujące się w stronę myśli dominującej...
Po powrocie z teatru odkryłam, że wygrałam candy a w piątek, że dostałam wyróżnienie :)))
Wyróżnienie otrzymałam od Joanny, której bardzo serdecznie dziękuję :***
Jako obdarowana mam zastosować się do następujących zasad:
1. Umieścić linka do bloga osoby, od której otrzymałam nominację
2. Wkleić logo na swoim blogu
3. Napisać 7 cnót, grzechów lub faktów o sobie
4. Nominować 10 kolejnych osób.
Nominacje przekazuję dalej według klucza: dla osób, które komentują posty na moim blogu a ilość ich obserwatorów nie przekroczyła na dzień dzisiejszy 100 (niektórym już nie dużo brakuje - gratuluję - to taka konkretna liczba!). Jeśli któraś z was nie przyjmuje wyróżnień (szukałam tej informacji) - nie ma problemu :)
Oto moje nominacje:
http://hafcikowoyolci.blogspot.com
http://malowanyfarbamizycia.blogspot.com
http://jedenjestrytm.blogspot.com
http://gufopracownia.blogspot.com
http://made-by-kejt.blogspot.com
http://amarantart.blogspot.com
http://marchewka89.blogspot.com
http://niebezpiecznie-natchniona.blogspot.com
http://skrzydlatykot.blogspot.com
http://kiosc.wordpress.com
Siedem grzechów ;)
A na sam koniec zdjęcie kolejnej zakładki - tym razem trochę narracyjnej (pilnowałam - ptaszek jest przyczepiony tak, że nie stanie się ani posiłkiem ani zabawką kota!).
Pozdrawiam serdecznie wszystkie zaglądające tu Grzesznice i życzę miłego tygodnia :*
Po powrocie z teatru odkryłam, że wygrałam candy a w piątek, że dostałam wyróżnienie :)))
Wyróżnienie otrzymałam od Joanny, której bardzo serdecznie dziękuję :***
Jako obdarowana mam zastosować się do następujących zasad:
1. Umieścić linka do bloga osoby, od której otrzymałam nominację
2. Wkleić logo na swoim blogu
3. Napisać 7 cnót, grzechów lub faktów o sobie
4. Nominować 10 kolejnych osób.
Nominacje przekazuję dalej według klucza: dla osób, które komentują posty na moim blogu a ilość ich obserwatorów nie przekroczyła na dzień dzisiejszy 100 (niektórym już nie dużo brakuje - gratuluję - to taka konkretna liczba!). Jeśli któraś z was nie przyjmuje wyróżnień (szukałam tej informacji) - nie ma problemu :)
Oto moje nominacje:
http://hafcikowoyolci.blogspot.com
http://malowanyfarbamizycia.blogspot.com
http://jedenjestrytm.blogspot.com
http://gufopracownia.blogspot.com
http://made-by-kejt.blogspot.com
http://amarantart.blogspot.com
http://marchewka89.blogspot.com
http://niebezpiecznie-natchniona.blogspot.com
http://skrzydlatykot.blogspot.com
http://kiosc.wordpress.com
Siedem grzechów ;)
- lubię się objadać
- bałaganię (a raczej nie lubię sprzątać)
- czasami marudzę (mąż skomentował "żeby czasami" ;))
- do zaśnięcia potrzebuję (zupełnej) ciszy i (zupełnej) ciemności
- jak widzę w jakiejś potrawie brukselkę to wyławiam ją i usuwam z talerza (nie zależnie od stopnia oficjalności spożywanego posiłku)
- do prac domowych (wszystkich) używam rękawiczek (najlepiej winylowych), nie ma rękawiczek - nie ma pracy
- nie potrafię wstać o pianiu budzika - przynajmniej trzy drzemki...
A na sam koniec zdjęcie kolejnej zakładki - tym razem trochę narracyjnej (pilnowałam - ptaszek jest przyczepiony tak, że nie stanie się ani posiłkiem ani zabawką kota!).
Pozdrawiam serdecznie wszystkie zaglądające tu Grzesznice i życzę miłego tygodnia :*
wtorek, 28 lutego 2012
Stop miedzi i cyny
Ostatnio za sprawą medalionów Skrzydlatego Kota odkryłam biżuterię z brązu. Jest to miła odmiana bo do tej pory uznawałam tylko elementy srebrne lub posrebrzane. Kiedy przyszła paczuszka z zakupionymi elementami na rozgrzewkę popełniłam trzy zakładki. Książki zakładam różnymi rzeczami ale zakładki jako element wyposażenia bardzo lubię!
Pierwszą zrobiłam dla przyjaciółki z pracy, która lubi kolorowe gadżety (a jak gadżet wydaje dźwięk to wiadomo, że jest fajniejszy, stąd obecność dzwoneczków) - zważywszy na porę myślę, że nie popsuję niespodzianki.
Zegar z kukułką dostałam moja mama - sama sobie taką wybrała.
A na koniec zakładka dla mnie :) Wszystko zaczęło się jak zobaczyłam zawieszkę Białego Królika w stroju herolda (dokładnie takiego, jak narysował Tenniel!). Od zakładki zaczynam ale przewiduję dużo artefaktów z "Alicji..." ponieważ jest to jedna z moich ukochanych książek. Oczywiście z obrazkami Johna Tenniela (Salvador Dali też miał do niej ciekawe ilustracje ale król może być tylko jeden)!
Poniżej sama zakładka i to, jak sprawdza się w praktyce :)
Na koniec - skoro herold to pergamin - więc pozwolę sobie zacytować oskarżenie (w tłumaczeniu M. Słomczyńskiego).
Pierwszą zrobiłam dla przyjaciółki z pracy, która lubi kolorowe gadżety (a jak gadżet wydaje dźwięk to wiadomo, że jest fajniejszy, stąd obecność dzwoneczków) - zważywszy na porę myślę, że nie popsuję niespodzianki.
Zegar z kukułką dostałam moja mama - sama sobie taką wybrała.
A na koniec zakładka dla mnie :) Wszystko zaczęło się jak zobaczyłam zawieszkę Białego Królika w stroju herolda (dokładnie takiego, jak narysował Tenniel!). Od zakładki zaczynam ale przewiduję dużo artefaktów z "Alicji..." ponieważ jest to jedna z moich ukochanych książek. Oczywiście z obrazkami Johna Tenniela (Salvador Dali też miał do niej ciekawe ilustracje ale król może być tylko jeden)!
Poniżej sama zakładka i to, jak sprawdza się w praktyce :)
Na koniec - skoro herold to pergamin - więc pozwolę sobie zacytować oskarżenie (w tłumaczeniu M. Słomczyńskiego).
Królowa Kier ciasteczek moc
Upiekła w letni dzień,
A Walet Kier, gdy przyszła noc,
Skradł je i skrył się w cień.
Życzę wszystkim miłej i spokojnej nocy :)))
niedziela, 26 lutego 2012
Odrobione zaległości
Najdłużej robiony naszyjnik :) Znacie to uczucie jak na początku jest pomysł, zapał a potem przestaje się podobać to co się robi? W trakcie robienia tego miałam cały czas nastrojowe wzloty i upadki a był na to czas bo całość zajęła jakieś pół roku. Miał być prezentem dla konkretnej osoby, programowo asymetryczny, koral i szkło. W rzeczywistości ma trochę mniej nasycone kolory (ale ponoć na każdym monitorze trochę inaczej widać - może któryś się wstrzeli).
Tak prezentuje się na szyi (dziękuję modelce :*)
A skoro jestem przy dziękowaniu to bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! Są dla mnie niezmiernie cenne, motywują mnie, dodają skrzydeł, sprawiają że wracam do zaczętych prac.
Wszystkich zaglądających tu bardzo cieplutko pozdrawiam :***
Tak prezentuje się na szyi (dziękuję modelce :*)
A skoro jestem przy dziękowaniu to bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! Są dla mnie niezmiernie cenne, motywują mnie, dodają skrzydeł, sprawiają że wracam do zaczętych prac.
Wszystkich zaglądających tu bardzo cieplutko pozdrawiam :***
poniedziałek, 20 lutego 2012
Ptaszki co wiosnę wróżą
Oto filcowe broszki, o których kiedyś pisałam. Uważam, że są słodziutkie i mimo, że uszyłam ich już więcej niż na zdjęciu cały czas mnie zachwycają (sory, nie mogę się zdobyć na skromność bo tak mnie cieszą te maleństwa). Kiedyś już pisałam, że ani nie umiem, ani nie lubię szyć ale odkryłam, że filc (i soutache) to zupełnie inne szycie :)
Mają wielkość jak pudełko od zapałek i prawie nic nie ważą. Co do kształtu to mam problem bo wzorowałam je na "tym indyjskim, klasycznym wzorze", który nie mam pojęcia jak się nazywa - jak ktoś wie to koniecznie proszę o podpowiedź!
Ptaszki ze zdjęcia różnią się od tych, które robię obecnie oczkiem. Czarny koralik zamieniłam na maleńkiego ćwieka - na początku miałam opory, że stracą "hendmejdowy sznyt" ale okrąglutkie oczka w różnych kolorach bardzo się sprawdzają. Dokupiłam 12 kolorów filcu i nie zdążyłam jeszcze spróbować wszystkich. Jak będę miała zdjęcia tych nowszych nie omieszkam się podzielić. Ptaszki są do kupienia w Hand Made.
Na koniec zdjęcie incydentu z planu zdjęciowego :)
"A wtem wieloryb wielki wpadł i całe towarzystwo..." ;)
Mają wielkość jak pudełko od zapałek i prawie nic nie ważą. Co do kształtu to mam problem bo wzorowałam je na "tym indyjskim, klasycznym wzorze", który nie mam pojęcia jak się nazywa - jak ktoś wie to koniecznie proszę o podpowiedź!
Ptaszki ze zdjęcia różnią się od tych, które robię obecnie oczkiem. Czarny koralik zamieniłam na maleńkiego ćwieka - na początku miałam opory, że stracą "hendmejdowy sznyt" ale okrąglutkie oczka w różnych kolorach bardzo się sprawdzają. Dokupiłam 12 kolorów filcu i nie zdążyłam jeszcze spróbować wszystkich. Jak będę miała zdjęcia tych nowszych nie omieszkam się podzielić. Ptaszki są do kupienia w Hand Made.
Na koniec zdjęcie incydentu z planu zdjęciowego :)
"A wtem wieloryb wielki wpadł i całe towarzystwo..." ;)
poniedziałek, 26 września 2011
Nowa zajawka
Korzystając z ładnej pogody zabawiłam tydzień na wsi - rękodzielne efekty wkrótce zamieszczę. Na razie zdjęcie naszyjnika soutache. Ogromnie się wciągnęłam w tą technikę. Było to nie lada odkryciem ponieważ operowanie igłą z nitką do tej pory traktowałam bardziej w kategoriach kary niż przyjemności. Obecnie jestem "za połową" kolejnego naszyjnika, potem zasadzam się na kolczyki. No i oczywiście przewiduję kursy tej techniki w Niebieskich Migdałach :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































