piątek, 11 maja 2012

Powrót sutaszu

Ostatnio zatęskniłam za sutaszową biżuterią. Powiem wam, że po przerwie wcale dobrze mi się nie szyło - wszystko wymaga wprawy. Za połową znów poczułam wiatr w żaglach i kończyło mi się już całkiem, całkiem. Wisior w zasadzie jest skończony ale zastanawiam się czy nie spatynować trochę kamei, żeby nieco wyszlachetniała (może porporiną albo kurzem z półki...) - cały czas się zastanawiam. Jak macie jakieś sugestie to chętnie się z nimi zapoznam :)


Poniżej w powiększeniu - jakby tak odrobinkę tę babę przyciemnić... (?)




Poza tym nie mam internetu, łączę się przez blueconnect (mam go właśnie na wszelki wypadek) - i chodzi tak wolno, że wybaczcie jeśli do Was nie zaglądnę w najbliższym tygodniu ale nie wiem czy starczy mi cierpliwości... Pozdrawiam cieplutko i życzę wbrew prognozom słonecznego weekendu :)

wtorek, 8 maja 2012

Więcej pieprzu!

To na początek się pochwalę - ma to związek z tym, co dziś pokarzę i dlaczego. Więc dostałam trzy wyróżnienia: od Moniśki z blogu Biżuteria Moniśki, od Joanny z Mixu Robótkowego i od Wiktorii z Magii Filcu (a dokładniej jedno wyróżnienie, od trzech osób, ale z dwoma banerkami). Jedno brzmi VERSATILE BLOGGER więc poczułam się zobowiązana, żeby pokazać coś innego. Darczyńcom bardzo, bardzo dziękuję - sprawiłyście mi ogromną frajdę (drugie i trzecie wyróżnienie ucieszyło mnie nie mniej niż pierwsze!).

To co pokazuję dziś to praca z papieru, przestrzenna - technika ta jakoś się nazywa ale nie wiem jak (jak wiecie koniecznie napiszcie!). Jak już wielokrotnie pisałam kocham ilustracje Tenniela do "Przygód Alicji w Krainie Dziwów" i postanowiłam to uhonorować. Zdjęcie nie oddaje tego zbyt dobrze ale obrazek ma pięć warstw - od pierwszego planu do "tła całkowitego". Jest powieszony na ścianie i zachwycam się nim za każdym razem jak na niego patrzę. Przez swoją jakby nie patrzeć prymitywną trójwymiarowość wygląda na coś bardzo starego - (pierwsza publikacja pochodziła z roku 1865 - z ilustracjami J.T., w Polsce pierwsze wydanie - 1910).




Poniżej zamieszczam powiększenie, żeby choć trochę pokazać warstwy, w każdym razie jest ich pięć :)



A teraz wyróżnieniowe przyjemności - banerki do pobrania i moje nominacje - dla blogów, które lubię czytać i które są w swojej tematyce różnorodne a które na moment pisania tego posta takich wyróżnień nie miały. Kolejność jest przypadkowa :)  I żadnych dodatkowych wymagań ;)


Dakola - http://jedenjestrytm.blogspot.com
Yolcia - http://hafcikowoyolci.blogspot.com
Olga - http://niebezpiecznie-natchniona.blogspot.com
Asiek - http://moja-koniczynka.blogspot.com
Kasia - http://kiosc.wordpress.com
Iwona  - http://podstole.blogspot.com
Ewa - http://w-ewkowie.blogspot.com
Wiolka - http://malowanyfarbamizycia.blogspot.com
Ania  - http://pasjaangie.blogspot.com

Mam nadzieję, że przyjmujecie wyróżnienia - pozdrawiam wszystkich zaglądających :)

niedziela, 6 maja 2012

Na czasie

Dostałam zamówienie na komunijna pamiątkę. Było dla mnie oczywiste, że zrobię coś do powieszenia na ścianie. Potem dowiedziałam się, że bohaterka dnia dostanie od babci coś haftowanego do powieszenia na ścianie i myśl o tym, że takich prezentów może być więcej pobudziła mnie do myślenia. Doszłam do wniosku, że fajną pamiątką może być skrzyneczka z dedykacją w której będzie można schować wszystkie artefakty - książeczkę do nabożeństwa, dostane różańce i co tam się teraz daje (wiem, wiem, ani komputer ani kład się nie zmieszczą!).
Jako motyw wybrałam aniołki a żeby było uroczyście tło pomalowałam na złoto. Tak na marginesie polecam wszystkie złoto-srebrno-brązowo-miedziano... farby Polycolor firmy Maimeri (ale uwaga - jeśli kogoś będzie kusić żeby kłaść je na werniks do spękań - nie polecam - pękają bardzo symbolicznie). Oczywiście nie mogło się obyć bez dedykacji (podziękowania dla naczelnego kaligrafa - Marcina) i motywu komunijnego. Nie spodziewałam się, że uda mi się upolować ładną serwetkę tematyczną - ale dla chcącego... Tło wieczka jest perłowe (na zdjęciu nie widać ale pomyślałam, że ośmiolatkę to ucieszy) - farby jak wyżej.






Dodatkowo od siebie zrobiłam dla Marysi kolczyki i wisiorek (nie pokazuję zdjęć bo tylko założyłam zapięcia do bardzo mieniącego się swarovskiego więc nie ma się czym chwalić). Za to chciałam te drobiazgi ładnie zapakować i doszłam do wniosku, że dołączę małe drewniane pudełeczko - oczywiście do kompletu.


Życzę wszystkim miękkiego lądowania w pracującym tygodniu po dłuugim weekendzie, pozdrawiam i przesyłam całuski!!!

wtorek, 1 maja 2012

Ozdabianie innej powierzchni

Tak się zafascynowałam połączeniem tej serwetki z zabejcowanym drewnem, że po raz pierwszy ozdobiłam tylko górną powierzchnię pudełka. Do tej pory bardziej byłam skłonna zostawiać górę a ozdabiać boki - tak jak przy pudełku ze słoniami. Finał był taki, że wyglądało brzydko... Chusteczniki kupuję wyższe, na 150 serwetek więc drewniane puste ścianki wyglądały okropnie. Ratowałam się koronką i myślę, że spełniła swoje zadanie. Oczywiście kusi mnie, żeby zrobić jeszcze jedno takie pudełko z ozdobionymi bokami i porównać...


Dziękuję wszystkim odwiedzającym i komentującym - duża buźka! :)

niedziela, 29 kwietnia 2012

Arkusz filcu i pomniejszanie psa

W ramach odskoczni od decou uszyłam z filcu broszkę. Dalej twierdzę, że to cudowny materiał do pracy! Jakiś czas temu przeglądałyśmy z koleżanką cudowną książeczkę "Felties" autorstwa Nelly Pailloux o filcowych stworzonkach i dostałam zamówienie na uszycie chihuahua'uy (według wzoru). Muszę przyznać, że dobrze się przy tym bawiłam. Poniższe zdjęcie przedstawia efekt pracy (to wersja pierwotna ale o tym za momencik).


Piesek mnie zachwycił - ale pomimo, że powstał z wzoru na chihuahuę - przypominał bardziej szczeniaka bulteriera. Tu z dobrą radą przyszło Moje Osobiste Szczęście - gabaryty psiny i przez to przynależność rasowa zostały usankcjonowane. Poniżej ostateczna wersja - i cieszę się, że to piesek bo ja ciągle koty i koty...


Pozdrawiam wszystkich właścicieli piesków - zwłaszcza Dakolę, której zwierzaki oczarowały mnie bez reszty!

piątek, 27 kwietnia 2012

Serwetki - komu, komu?

Pisałam w ostatnim poście o serwetkach. Uświadomiłam sobie jak ogromną frajdą jest dla mnie już samo ich oglądanie, zastanawianie się do czego pasują, co można z nich zrobić. Kiedy jestem poza domem również na nie poluję bo wydaje mi się, że "tam" są inni dystrybutorzy, inne firmy... No cóż, takie małe zboczenie ;)
Miałam też inną refleksję: może i innych cieszą pojedyncze serwetki, tych co decoupage'ują albo tych, którzy chcieli by zacząć ale się wahają, tych którzy z jakichś powodów zarzucili tę technikę...
Właśnie dlatego postanowiłam się podzielić częścią swoich skarbów:

OGŁASZAM SERWETKOWE CUKIERASY :)))))


Do wygrania jedna chusteczka (za to retro, z dziewczynkami przebranymi za aniołki) i 44 serwetki różnych formatów. Oczywiście dorzucę jakiś drobiazg wykonany przeze mnie.

Warunki standardowe:
1. Komentarz pod tym postem (osoby bez blogów proszę o adres mailowy) do 06.06.
     - wiecie, że to dzień pocałunku?
2. Podlinkowany banerek w pasku bocznym waszego bloga
3. Wewnętrzne przekonanie, że wygranie serwetek sprawi wam radość ;)
4. Będzie mi miło jeśli dołączycie do obserwatorów ale nie jest to warunek konieczny

 Teraz trochę szczegółów - postarałam się pogrupować serwetki w (naciągane) kategorie:

Motywy związane z domem i z kuchnią

Kwiatowych nie mogło by zabraknąć

Ludowe (przepraszam za kota ale nie mógł się powstrzymać).

Z dalekiego kraju

Malarskie

Przyjemne (bajki, słodycze, misie i koty - przyjemne, prawda?)

Podróżne


Mam nadzieję, że takie nietypowe (bo nie w głównej mierze rękodzielne) cukierki będą inspiracją dla przyszłej właścicielki. Znam panów, którzy robią przepiękne rzeczy w technice docou. ale nie wydaje mi się żeby tu dołączyli... :)

Na koniec (teraz ja nie mogę się powstrzymać) moje usiłowania zrobienia zdjęcia do banerka :)

Życzę wszystkim udanego weekendu (zwłaszcza jeśli będzie trwał przez następnych 9 dni!) :)))

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Ludowo

Wiosna i niedawno obchodzona Wielkanoc nastroiły mnie tak, że musiałam dzisiaj pokazać pudełeczko z motywem ludowym. Widziałam kilka pudełek z tą serwetką i muszę przyznać, że każde inaczej wygląda - plus dla serwetki. Ja postawiłam na kolorowość :)


 Muszę przyznać, że firma Maki zrobiła mi dużą przyjemność wypuszczając na rynek te wszystkie wycinankowo - haftowane serwetki (większość mam i systematycznie będę wykorzystywać!).
W ogóle w zeszłym tygodniu dużo o serwetkach myślałam i nawet wpadłam na pewien pomysł (może już w następnym poście uda mi się go wcielić w życie). W każdym razie od Ewy -  znajomej z pracy dostałam dwie serwetki przywiedzione z Portugalii z kiścią czerwonych porzeczek - przedrukiem z jakiegoś obrazu. Są piękne i na razie czekają na pomysł. Od tej samej Ewy dostałam jeszcze większy rarytas - chusteczki z (niestety fragmentem) mojej ulubionej ryciny Durera - "Melancholii". W tym przypadku wiem gdzie zostanie przyklejona.
Poza tym robiłam zakupy u Kejt - oczywiście serwetkowe. Polecam jej sklepik - duży wybór, szybka wysyłka i jeśli można o tym mówić przez internet - miła atmosfera! Po znajomości załapałam się na miły gratisik! Przepraszam, że się tak rozpisałam - ale tak to jest jak się ma zaległości w postowaniu... Pozdrawiam wszystkich, którzy tu zaglądają - wiosenne całuski :***

wtorek, 17 kwietnia 2012

Trzy pasje

Tyle się u Was dzieje a ja mam jakieś spowolnienie... Ale nic to... trzeba się za siebie zabrać :)
Dziś chciałam pokazać pudełeczko, które łączy trzy rzeczy bardzo mi bliskie. Po pierwsze decoupage :)
Po drugie - herbatę. W pudełku takim można trzymać wszystko co się tylko zmieści ale jego pierwotnym przeznaczeniem są torebeczki wypełnione suszonymi liśćmi krzewu herbacianego. Jedna z legend (w ogromnym skrócie) mówi, że gdy jednego z buddyjskich mnichów zaczęła ogarniać senność podczas medytacji odciął sobie powieki. W miejscu gdzie  upadły na ziemię wyrósł krzak herbaty. Jego liście mają kształt powiek, a napar z nich pozwala pokonać senność.
Po trzecie - motyw ważki - dla mnie jeden z najpiękniejszych kształtów, jakimi można coś ozdobić.
Bardzo długo szukałam serwetek z ładnym wizerunkiem ważki, te wypatrzyła moja mama (jako ostatnią paczkę w sklepie) - i dzięki jej za to!
Bardzo rzadko ozdabiam tylko jedną z płaszczyzn ale przy tej serwetce bardzo podoba mi się połączenie z zabejcowanym drewnem. Ubolewam, że ważka nie jest osobnym motywem (nachodzi na nią suszony lotos) ale jak mówił Lisek - nie ma rzeczy doskonałych a ta serwetka jeszcze nie raz tu zagości :)

czwartek, 12 kwietnia 2012

Jajko i poezja

Tego roku popełniłam tylko jedno jajko decoupageowe - za to duże. A odkąd przeczytałam w "Tutaj" wiersz o obrazie Wermera, Pani od mleka kojarzy mi się nierozłącznie z Szymborską - poezji nie mogło zabraknąć! Kaligrafował Marcin (którego bardzo bym chciała tu podlinkować bo tworzy przepiękne rzeczy ale niestety się nimi nie lubi chwalić). Jajko tradycyjnie wykończyłam werniksem szklącym.


Przy okazji chcę się pochwalić skarbami, które wygrałam u Niebezpiecznie Natchnionej - tasiemki w pięknych kolorach, klamerki, flaszeczki, przydasie, rysunek od Blondynki. Ogromną radość sprawiła mi zakładka (oczywiście hand made), z przemiłym liścikiem na odwrocie. Bardzo, bardzo dziękuję i pozdrawiam!




A jak już się chwalę to mam jeszcze do pokazania karteczkę od Awony, którą dostałam przed świętami! Jeszcze raz dziękuję, to była super niespodzianka!
Wszystkim zaglądającym życzę miłego, wiosennego weekendu :)

wtorek, 10 kwietnia 2012

Jeszcze świątecznie

Jeszcze świątecznie a u mnie w zasadzie dopiero :)
Na początku chcę podziękować za miłe życzenia - nie zdążyłam odpisać ale sprawiły mi dużo radości! Wielka buźka dla wszystkich!

Tego roku mało robiłam typowo wielkanocnych ozdób ale króliki sprawiły mi ogromną frajdę. Króliki lubię generalnie - jako zwierzątka (w dzieciństwie moim ulubionym pluszakiem był właśnie królik), a że nie jem ssaków, bez żadnych oporów mogę się przyjaźnić z tymi długouchami. Mając do wyboru styropianowe jajka, kokoszki, kurczątka - w pierwszej kolejności zabrałam się za króliki a potem tylko je dokupywałam. W rezultacie powstało 9 - z założenia żaden nie miał się powtórzyć. Wciągnęłam się na tyle poważnie, że kupiłam trzy paczki serwetek tylko pod tę zwierzaki. Króliki na targach rękodzieła (jak zauważyła Awona) siedziały w pudełku wypełnionym siankiem i cieszyły się największym powodzeniem. Są wykończone błyszczącym lakierem akrylowym więc często były brane za porcelanowe - co przyjmowałam za komplement.
Osobiście mam do tej pory problem z wybraniem "subiektywnie najładniejszego" - jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.
Pozdrawiam wiosennie!







niedziela, 1 kwietnia 2012

Kiermasz, kiermasz i po kiermaszu...

Dawno nic nie pisałam przez przygotowania do Jarmarku rzeczy ładnych (po jarmarku muszę się poudzielać przed świętami - stąd dalej mało się odzywam)...
Ale do rzeczy i od początku - do Chorzowa pojechałam z Kasią z Kiosc'u i razem dzieliłyśmy nasz stragan. Filcowe cuda Kasi sprawiły, że prezentował się bardzo kolorowo - sami możecie ocenić :)





Odwiedzający dopisali - niestety miałam wrażenie, że przeważają ci, którzy przyszli podpatrywać prace nad osobami, które po prostu chcą coś kupić. Na dziesiątki fotografujących jedynie dwie osoby spytały czy mogą zrobić zdjęcie (przecież takie pytanie nic nie kosztuje, nie zabronię a o ile jest milej...). Hitem była mama, która stojąc przed broszkami mówiła do dziecka z aparatem "rób zdjęcia, rób, w domu uszyjemy sobie ptaszki" - bardzo mnie to rozbawiło!
Wnętrze domu kultury Batory zrobiło na mnie duże wrażenie - to miłe, że domy kultury stać na utrzymanie ogromnej sali, która może być teatrem, kinem, dyskoteką i halą wystawową.



Postaram się systematycznie dodawać zdjęcia prac o wielkanocnej tematyce choć obawiam się że ze względu na brak czasu częścią będę się chwalić już po świętach :)
Na koniec zdjęcie wielkanocnych kurczakojajków autorstwa i wykonania Kasi (jedno dostaliśmy - siedzi w kwiatku na honorowym miejscu).


A skoro już "jestem przy głosie" muszę koniecznie podziękować Iwonie za piękną świąteczną kartkę! Zachwycałam się taką na jej blogu, otwieram dziś skrzynkę a tu koperta zaadresowana do mnie - to była przemiła niespodzianka (prawdziwa nie spodziewanka!). Oczywiście jak znajdę chwilkę nie omieszkam się pochwalić! Na razie bardzo dziękuję i przesyłam całuski :)

piątek, 23 marca 2012

Polak, Węgier...

... dwa bratanki,
i do szabli i do szklanki

Lubię robić kartki okolicznościowe a Awona namówiła mnie, żebym czasem jakąś pokazała. Tę kartkę zrobiłam dla węgierskich przyjaciół z okazji przypadającego dziś Dnia Przyjaźni Polsko - Węgierskiej. Napis to węgierska wersja cytowanego na początku porzekadła. Kartkę zapakowałam w kopertę, na której napisałam, żeby otworzyć 23.03. i w kolejną kopertę na adres i znaczek. Dzwonili wczoraj - oczywiście nie wytrzymali i otworzyli wcześniej ale niespodzianka była a o to chodziło :)

Wszystkim Węgrom i przyjaciołom składam najlepsze życzenia!


niedziela, 18 marca 2012

Ulubiona łąka

Przygotowania do targów, o których kiedyś pisałam - pełną parą. W zasadzie to, co jest wisienką na torcie czyli gładziutka powierzchnia ozdabianego przedmiotu jest najdłuższą, najżmudniejszą i najnudniejszą częścią procesu... W przerwach tworzę biżuterię - przynajmniej na efekty nie trzeba tak długo czekać!
Skończyłam za to kolejny podajnik na herbatę. Poprzedni był w maki, ten jest w moją ulubioną łąkową serwetkę. Aż jestem zdziwiona, że do tej pory nic z nią nie pokazywałam... Ciekawa jestem, który się Wam bardziej podoba?

Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze - dodają mi siły i motywacji! Wielka buźka dla wszystkich, którzy tu zaglądają :***

P.S.  Dakola - tym razem cieniowania nie były w zestawie z serwetką! :)

czwartek, 15 marca 2012

Pudełko z dobrą radą

Okrągłe pudełeczko z forniru, całe z zewnątrz oklejone serwetką. Ta serwetka to była miłość od pierwszego wejrzenia. Nie wiedziałam do czego ją wykorzystam (czasem patrząc w sklepie na serwetkę wiem dokładnie do czego ją mogę przykleić) - ale byłam zachwycona. Lubię ten wzór i dodatkowo ciepłe kolory... Myślę, że na jednym pudełku nie poprzestanę!
Na koniec trzy grosze z własnego doświadczenia -  dziewczyny jeśli będziecie kupować takie pudełka - zwłaszcza okrągłe - zwracajcie uwagę, żeby pokrywka luźno się zamykała. Jeśli od początku ciasno "chodzi", po ozdobieniu albo pudełka nie da się zamknąć, albo zamyka się je na zawsze :)

wtorek, 13 marca 2012

Stary hustecznik i zdobyczna serwetka

Dziś prezentuję zdjęcie pudełka na chusteczki, które z założenia miało wyglądać jak stare, najlepiej znalezione w piwnicy lub na strychu. Ponieważ od początku plan był na tę serwetkę z oryginalnie ciemnym tłem (pasowała do obrazu na ścianie u nowego właściciela), nie chciałam stosować postarzania werniksami pękającymi czy przecierać. Zadowolona jestem, że udało mi się dorobić tło (pokawałkowane motywy przyklejałam na biały kolor, który potem nie zawsze jest łatwo zamalować). Dodam, że każda ścianka trochę się różni :)
Kolejnym dylematem był spód, ponieważ nie chciałam powtarzać motywu ze ścianek a mimo wszystko chciałam go jakoś ozdobić. Wymyśliłam, żeby wyglądał tak, jak dorobiony, albo dopasowany z innego pudełka ale również wiekowy...
A serwetkę zwinęłam ze stołu podczas jakiegoś przyjęcia u moich teściów - sobie, i najbliższym sąsiadom. Jak teść to zobaczył, dołożył mi dyskretnie jeszcze kilka... Do serwetek "z historią" mam duży sentyment :)

Dziękuję wszystkim którzy tu zaglądają i bardzo dziękuję wszystkim komentującym - wasze słowa sprawiają mi ogromną radość!