Widziałam dziś na chodniku pierwszego kasztana i przypomniało mi się, że mam buteleczkę w temacie. Lubię ozdabiać takie małe butelki bo mogę dać komuś do domu własnej roboty nalewkę, którą częstowałam kiedy np. nie mógł spróbować na miejscu. W ogóle bardzo lubię zwyczaj dawania słodkiego komuś, kto nie mógł się stawić na imprezie. Moja mama zawsze przekazuje jakieś smakołyki nieobecnym a i dostać jest bardzo miło. No i oczywiście cenię sobie, że jak mamy w domu coś dobrego to częstujemy sąsiadów, którzy odwzajemniają się tym samym.
O nie, w ogóle miało być nie o tym... No ale cóż jak już się rozpisałam to do butelki mogę tylko dodać, że przy takich motywach (serwetka Maki) warto jest użyć kleju, który rozmazuje farbę bo robią się delikatne cieniowania :)
Butelkę ozdabiałam jakiś czas temu i teraz stwierdzam, że jeśli się ma wątpliwości co do jakiejś niedoróbki to wcale nie znikają po upływie kilku miesięcy. Mam na myśli kasztanki z tylnej strony, to że są takie urwane, zawieszone. Trzeba było ogonek albo zlikwidować, albo gdzieś dociągnąć... W realu mniej razi niż na zdjęciu (może w tym problem).
A na koniec chciałam tylko napomknąć, że wymyśliłam już rocznicowego cukierka. Muszę go jeszcze przygotować, będzie związany z czymś, czego jeszcze tu nie pokazywałam (a w czym się w pracy prawie codziennie babrzę). Mam nadzieję, że troszkę zaintrygowałam :)))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą crackle jednoskładnikowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą crackle jednoskładnikowy. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 13 września 2012
wtorek, 10 kwietnia 2012
Jeszcze świątecznie
Jeszcze świątecznie a u mnie w zasadzie dopiero :)
Na początku chcę podziękować za miłe życzenia - nie zdążyłam odpisać ale sprawiły mi dużo radości! Wielka buźka dla wszystkich!
Tego roku mało robiłam typowo wielkanocnych ozdób ale króliki sprawiły mi ogromną frajdę. Króliki lubię generalnie - jako zwierzątka (w dzieciństwie moim ulubionym pluszakiem był właśnie królik), a że nie jem ssaków, bez żadnych oporów mogę się przyjaźnić z tymi długouchami. Mając do wyboru styropianowe jajka, kokoszki, kurczątka - w pierwszej kolejności zabrałam się za króliki a potem tylko je dokupywałam. W rezultacie powstało 9 - z założenia żaden nie miał się powtórzyć. Wciągnęłam się na tyle poważnie, że kupiłam trzy paczki serwetek tylko pod tę zwierzaki. Króliki na targach rękodzieła (jak zauważyła Awona) siedziały w pudełku wypełnionym siankiem i cieszyły się największym powodzeniem. Są wykończone błyszczącym lakierem akrylowym więc często były brane za porcelanowe - co przyjmowałam za komplement.
Osobiście mam do tej pory problem z wybraniem "subiektywnie najładniejszego" - jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.
Pozdrawiam wiosennie!
Na początku chcę podziękować za miłe życzenia - nie zdążyłam odpisać ale sprawiły mi dużo radości! Wielka buźka dla wszystkich!
Tego roku mało robiłam typowo wielkanocnych ozdób ale króliki sprawiły mi ogromną frajdę. Króliki lubię generalnie - jako zwierzątka (w dzieciństwie moim ulubionym pluszakiem był właśnie królik), a że nie jem ssaków, bez żadnych oporów mogę się przyjaźnić z tymi długouchami. Mając do wyboru styropianowe jajka, kokoszki, kurczątka - w pierwszej kolejności zabrałam się za króliki a potem tylko je dokupywałam. W rezultacie powstało 9 - z założenia żaden nie miał się powtórzyć. Wciągnęłam się na tyle poważnie, że kupiłam trzy paczki serwetek tylko pod tę zwierzaki. Króliki na targach rękodzieła (jak zauważyła Awona) siedziały w pudełku wypełnionym siankiem i cieszyły się największym powodzeniem. Są wykończone błyszczącym lakierem akrylowym więc często były brane za porcelanowe - co przyjmowałam za komplement.
Osobiście mam do tej pory problem z wybraniem "subiektywnie najładniejszego" - jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.
Pozdrawiam wiosennie!
czwartek, 8 grudnia 2011
I po flaszce!
Tuby i puszki po butelkach z alkoholem są świetnym materiałem do ozdabiania. W kuchni można w nich trzymać makaron spaghetti, pałeczki; w pracowniach pędzelki. (Pędzle znaczy się - tak, tak w Krakowie zdrabniamy!)...
Tę tubę chciałam przerobić na opakowanie na inny prezent ale nie chciałam, żeby wyglądało jak typowy odpad po butelce. Dlatego dodałam rączkę, co zmieniło zorientowanie pudełka z pionowego na poziome. Myślę, że cel został osiągnięty.
Tę tubę chciałam przerobić na opakowanie na inny prezent ale nie chciałam, żeby wyglądało jak typowy odpad po butelce. Dlatego dodałam rączkę, co zmieniło zorientowanie pudełka z pionowego na poziome. Myślę, że cel został osiągnięty.
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Wino w kartonie
Mam wrażenie, że długo mnie tu nie było ale to dlatego, że ostatnio bardzo intensywnie żyję. Dokładam starań, żeby pomieszczenie na warsztaty było przyjazne, przyjemne, ciepłe, po prostu wymarzone do myślenia o niebieskich migdałach...
Ale żeby nie było dodaję zdjęcie kolejnego pudełka z odzysku. Tym razem było to zwykłe kartonowe opakowanie na wino, souvenir ze słowackiej winnicy. Tyle, że miało ładny kształt - od razu jak je zobaczyłam wiedziałam, że nie trafi na makulaturę. A i motyw bardziej świąteczny. Na zdjęciu tego nie widać ale pierwsza warstwa farby udaje miedź i ładnie przebija się przez pęknięcia (a ponieważ pochodzi z rodziny farb raczej gęstych - nie rozmoczyła pudełka i dobrze pokryła reklamowe napisy). Krótko mówiąc - współpraca ułożyła się harmonijnie!
Ale żeby nie było dodaję zdjęcie kolejnego pudełka z odzysku. Tym razem było to zwykłe kartonowe opakowanie na wino, souvenir ze słowackiej winnicy. Tyle, że miało ładny kształt - od razu jak je zobaczyłam wiedziałam, że nie trafi na makulaturę. A i motyw bardziej świąteczny. Na zdjęciu tego nie widać ale pierwsza warstwa farby udaje miedź i ładnie przebija się przez pęknięcia (a ponieważ pochodzi z rodziny farb raczej gęstych - nie rozmoczyła pudełka i dobrze pokryła reklamowe napisy). Krótko mówiąc - współpraca ułożyła się harmonijnie!
niedziela, 16 października 2011
Znajomy księgowy - bezcenne!
To pudełko na karty zrobiłam dla pana, który pomaga mi zgłębiać tajniki buchalterii. Nigdy nie przyklejałam Klimta na popękane tło - ale takie dostałam zamówienie. Osobiście brydża nie ogarniam ale planuję takie pudełko dla siebie na wizytówki, których zbiera się coraz więcej. Dla pana Księgowego zrobiłam jeszcze jedno w ramach niespodzianki - ale to w kolejnym poście.
czwartek, 6 października 2011
Lawendowy konik
Pora na zdjęcie czegoś niepraktycznego (czyli najfajniejszego). Jak mawia moje Osobiste Szczęście - DURNOSTOJKI I KURZOŁAPY - ale ile dają szczęścia patrzącemu!!!
Pozdrawiam wszystkich bibelociarzy :)
Pozdrawiam wszystkich bibelociarzy :)
środa, 7 września 2011
Więcej chusteczników
Odpukać piękny początek września a ja jestem przeziębiona. Dodaję więc zdjęcie naszego osobistego chustecznika (ten ze słoniami). Muszę podkreślać tą osobistą własność bo w myśl szewsko-obuwniczej zasady posiadam mało rzeczy własnej produkcji. Tak się jakoś składa...
Na drugim zdjęciu również chustecznik, tym razem nie mój - ale za to bardziej w jesiennym klimacie.
poniedziałek, 5 września 2011
Pudełko poglądowe
To pudełeczko pojedzie aż do NY, jest prezentem dla pani, która dziwiła się czemu interesują mnie serwetki z innych kontynentów. Okazało się, że najładniejsze serwetki przywiezione z nieśpiącego miasta i tak były drukowane w Niemczech. Ale przyznam, że tych wzorów (patrz pudełko) nie widziałam w naszych sklepach. Wszystkich, którzy kupowali dla mnie serwetki gorąco pozdrawiam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















