Nie było mnie strasznie długo, próżno się tłumaczyć, trzeba działać. Myślałam, że w Święta albo zaraz po, uda mi się zasiąść i coś napisać ale jestem dopiero dziś. I to z mocno spóźnionymi zdjęciami, ale skoro już je zrobiłam to pozwolę sobie opublikować.
Poniżej kilka świątecznych, pachnących rzeczy, które w tym roku zdobią nasze mieszkanie.
Po pierwsze choinka - tak się udało, że pachnie :) Na niej cukierki - przysłoniły resztę ozdób - i jest obwieszona jak choinka! Ze względu na atrakcyjność żywego drzewka dla kotów, nie dawałam niczego szklanego. Ile jest zawieszonych cukierków?
178 - Św. Mikołaj przyniósł nam 3kg (wszystkie się nie zmieściły).
Na stole w pokoju z choinką zapowiedź wiosny, od jakiegoś czasu kupujemy z mamą na stół hiacynty, w tym roku zaczęły kwitnąć już w drugi dzień świąt.
I trochę mojego wkładu - wieniec z warsztatów :)
Całość stoi na pudle na kapelusze po babci. Kiedy koty straciły zainteresowanie można było zacząć palić świeczkę ;)
Na koniec to co pachnie nam nad głową czyli pomarańczki znad łóżka w sypialni. W nabijanie nawet włączył się mój mąż, czym zaiste mnie dalece zaskoczył (wzór w romby jest jego autorstwa).
Mam nadzieję, że w Nowym Roku uda mi się szybciutko odrobić wszystkie blogowe zaległości.
ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIEGO NAJ... NAJ... NAJ...; WENY, REALIZACJI PLANÓW I PRAGNIEŃ I OCZYWIŚCIE MIŁEGO WIECZORU SKORO JUŻ W SYLWESTRA PISZĘ :)))
A teraz lecę robić koreczki, które zobowiązałam się przygotować na tę najbardziej umowną i naciąganą imprezę w roku ;p
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieńce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieńce. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 31 grudnia 2012
poniedziałek, 15 października 2012
Wianuszek
W sobotę udało mi się złapać nieco słońca u rodziców na działce i postanowiłam zrobić jakiś wianuszek. Padło na mały rozmiar i muszę przyznać, że z tują i miechunką bardziej wyrazisty byłby nieco większy.
Ten nie jest zły ale brakuje mu nieco do kolastego kształtu. Poniżej zdjęcie jak prezentuje się wisząc na okiennej klamce (niestety pod słońce ale żywcem nie miałam go gdzie powiesić).
Zupełnie nie wiem jak w zeszłym roku miałam cierpliwość do tworzenia np takich okazów:
Bardzo lubię jesień ale w tym roku wcale mnie nie cieszy - martwię się, o kociaki, które jeszcze nie znalazły domu, przecież robi się coraz zimniej...
Bardzo dziękuję tym z Was, które włączyły się w moją akcję, a osoby które mogą jeszcze umieścić u siebie banerek lub popytać wśród krakowskich znajomych bardzo proszę...
Popatrzcie jakie to słodzinki :)
Pozdrawiam cieplutko i bardzo dziękuję za wszystkie życzliwe słowa w waszych komentarzach :***
Ten nie jest zły ale brakuje mu nieco do kolastego kształtu. Poniżej zdjęcie jak prezentuje się wisząc na okiennej klamce (niestety pod słońce ale żywcem nie miałam go gdzie powiesić).
Zupełnie nie wiem jak w zeszłym roku miałam cierpliwość do tworzenia np takich okazów:
Bardzo lubię jesień ale w tym roku wcale mnie nie cieszy - martwię się, o kociaki, które jeszcze nie znalazły domu, przecież robi się coraz zimniej...
Bardzo dziękuję tym z Was, które włączyły się w moją akcję, a osoby które mogą jeszcze umieścić u siebie banerek lub popytać wśród krakowskich znajomych bardzo proszę...
Popatrzcie jakie to słodzinki :)
Pozdrawiam cieplutko i bardzo dziękuję za wszystkie życzliwe słowa w waszych komentarzach :***
niedziela, 23 października 2011
Wieniec co stroikiem został - Mahonia i Miechunka
Piękna pogoda w sobotę skłoniła mnie do jeszcze jednego wieńca (widać żadnego nie należy nazywać ostatnim w sezonie). Mahonia co prawda bardziej kojarzy się z Bożym Narodzeniem ale w połączeniu z miechunką wygląda jesiennie (obie ładnie zasychają nie tracąc kolorów). Zamiast wisieć na ścianie - będzie leżał.
Na pudełku na kapelusze po babci wygląda całkiem nieźle - choć nie jest to zaklepane dla niego miejsce (wbrew obawom kota).
piątek, 14 października 2011
Sobota na działce - Oliwnik
Miałam już nie robić żywych wieńców ale mama przypomniała mi, o oliwniku. Zdjęcia nie oddają tego zbyt dobrze ale ci, którzy go znają wiedzą, że spód jego liści ma przepiękny srebrny kolor. Co więcej, liście te zasychając nie tracą nic ze swej urody. Do pracy - twardy zawodnik ponieważ trzeba dokładać starań aby to właśnie rewers znajdował się na eksponowanym miejscu a gałązki jak to gałązki - swoje wiedzą i wolą pokazywać się od zielonej strony.
Czekam na ciepłe, słoneczne oblicze października ze złotem liści i brązem kasztanów!
piątek, 30 września 2011
Tydzień na działce cz.3 - Ognik
To już ostatni wieniec, którym będę się chwalić. Najbardziej dał mi w kość. Chciałam zarzucić robienie go ale powstrzymało mnie poczucie przyzwoitości - skoro już ucięłam najładniejsze gałązki nie mogłam po prostu ich porzucić. Ranking był taki - Hortensja - współpracująca, Róża kłuje ale da się jej odłamać kolce a Ognik kłuje i kolce ma nieodłamywalne. Wygląd wieńca zrekompensował cierpienia! Pewnie wszystkie ogniki ładnie wyglądają a niekoniecznie są przyjemne w obyciu - i krzaki i św. Elma i fosforowodór...
czwartek, 29 września 2011
Tydzień na działce cz.2 - Dzika róża
To zdjęcia kolejnego wieńca, który popełniłam. Muszę przyznać, że Dzika róża ze względu na swoją kolczastą naturę to twardy zawodnik! Można nawet rzec, że ciężki - gotowy wieniec ważył prawie 1,5kg. Pewno z czasem odparuje i się pomarszczy - jak nie przymierzając homo sapiens.
Za to od razu znalazł miejsce i uważam, że doskonale się wpasował.
środa, 28 września 2011
Tydzień na działce cz.1 - Hortensja
Jak już pisałam, ostatnie dni udało mi się spędzić w klimatach agrarnych. Zaowocowało to ogołoceniem kilku krzaków - robiłam wieńce spod znaku późnego lata. Przy okazji trochę historii - wieńce pleciono już w starożytnej Persji, noszono z okazji uroczystości religijnych i nazywano "diademami". Po grecku oznacza to "owinięte wokół". Z czasem diadem przyjął się jako symbol królewski lub kapłański. Czyli wieniec - nie takie byleco ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















