Dawno nie pisałam i nawet wiem dlaczego. Otóż miałam opór bo postanowiłam sobie, że w kolejnym poście napiszę o kotkach a w zasadzie nic wesołego nie mam do napisania.
Tak jak wspominałam Słodziaczki zostały przygarnięte na czas zimy przez moją ciocię, która do miłośników kotów nie należy. Gdybym miała podać największe zdziwienie 2012 roku było by nim niestety to, że jak ktoś kotów nie kochał to już nie pokocha... Ciocia od pierwszego dnia wykazała się dużą otwartością, mówiąc np że skoro koty są jej gośćmi to nie będzie przed nimi zamykać żadnego pokoju. Pamiętam, że zanim ja odważyłam się przygarnąć kota bałam się spać z cudzymi kotami i zawsze zamykałam drzwi. Otóż z ciocią kotki śpią od pierwszej nocy - szacun ;p Niestety status "przechowania na zimę" jest dalej utrzymany i często pada pytanie kiedy w końcu będzie ciepło i przyjdzie wiosna - i nie chodzi o to że będą kwitnąć kwiaty...
Podsumowując kotki mają się dobrze ale dalej szukają domu. Poniżej najsmutniejsze zdjęcie ale z takim komentarzem się wszystkim kojarzy.
No i właśnie - strasznie ponuracki post mi wyszedł...
Ale jest i wesoła anegdotka. Otóż pojechaliśmy z kocurkami na zabieg (gdyby zaczęły znaczyć teren w mieszkaniu, pewno nie doczekały by do wiosny). U przemiłej, fantastycznej pani weterynarz - niczym w słabej miejskiej legendzie okazało się, że Serduszko jest dziewczynką! Okazało się to dosłownie w ostatniej chwili tuż przed podaniem narkozy... Teraz z moim małżem nazywamy ją Wątróbka :))) Oczywiście nikt oprócz nas tego nie robi ze względu na obraźliwy wydźwięk imienia :)
Jutro wylosuję cukierka spośród wszystkich dobrych serc, które włączyły się do akcji. I może nawet nie będę się wspomagać Randomem ze względu na małopolskie ferie i obecność w naszym domu Gościnnej Sierotki.
Na razie życzę miłej nocy :*
środa, 16 stycznia 2013
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Losowanie
Witam wszystkich zainteresowanych i przepraszam, że dopiero dziś choć miało być wczoraj.
Serdecznie dziękuję za udział w zabawie i ciesze się, że tak wiele z was lubi bajki a zwłaszcza tę :)
Jak zwykle z pomocą przyszedł mi Pan Random i podpowiedział 14 numer komentarza, pod którym ukrywa się blog Rev!-Art, prowadzony przez Martę (Marta zaprasza na powitalnego cukierka).
Serdecznie gratuluję i czekam na kontakt a zwłaszcza wypowiedź na temat preferowanej pory roku.
A wszystkim Wam dziękuję za komentarze, które dodają mi skrzydeł i sprawiają, że się chce. Duża buźka! :*
piątek, 4 stycznia 2013
Trza być w butach na weselu
Pierwsza praca w tym roku i pierwsze wyzwanie. To również pierwsze buty jakie zrobiłam kiedykolwiek. Dla Monster High oczywiście, dla mniej zorientowanych w rozmiarach - porównawczy pieniążek :)
W zasadzie jak na szewski debiut nie mam co narzekać choć okiem twórcy widzę kilka niedociągnięć. A raczej powinnam napisać, że jestem zadowolona a jeśli zdecyduję się zrobić kolejne to może będą lepsze.
Lalki nie pokazuję bo nie jest jeszcze skończona. Jest zaczęta i programowo ma mieć pończochy. Jeśli lalka ma pończochy lub rajstopy to bezszkodowe wciśnięcie jej na stopy oryginalnego obuwia graniczy z cudem. Taka jest historia powstania bucików :)
Osoby, które mnie znają wiedzą że mam słabość do butów, domownicy wiedzą, że nie mam ich gdzie pomieścić, dlatego przechowuję je w pudełkach.
Taka jest historia powstania pudełka na buty :)
Prawda jest taka, że jak już zrobiłam buty nie mogłam się powstrzymać przed dorobieniem opakowania...
Bardzo Wam dziękuję za wszystkie życzenia i ciepłe słowa. Życzę miłego weekendu i przypominam o ostatniej szansie na Bajkowego Cukieraska :)
środa, 2 stycznia 2013
Czym się chwalić nie wypada...
Odrabiając zaległości będę się chwalić, na sam koniec zostawiając to czym chwalić się nie wypada.
Przed świętami spotkały mnie dwie wspaniałe niespodzianki.
Po pierwsze dostałam przepiękną zakładkę z MM od Jomo czyli zakładkowej mistrzyni z Domu pod Dobrą Nowiną. Jomo ma zwyczaj obdarowywania osób, na których blogach wygrała candy - stąd moja zakładka. Kiedyś zachwycałam się w komentarzu taką zakładką, co nie uszło uwadze autorki. Do zakładki dołączone były życzenia.
Na drugą niespodziankę wątpliwie zasłużyłam bo tylko udzieliłam marnej porady w sprawie decu. Otóż nomen omen Balerina Szydełkowania zrobiła dla mnie te absolutnie przecudne Mikołaje.
Ale to nie koniec. W tak zwanym międzyczasie na balerinowym blogu odbywało się candy na które chciałam się zapisać. Ze względów technicznych nie udało mi się zostawić komentarza, zamiast którego wysłałam do organizatorki maila. Reklamacja została rozpatrzona i dodatkowo przyleciał do mnie zestaw serwetek (co zawsze cieszy) i herbatki (co cieszy wybitnie).
DZIEWCZYNY BARDZO SERDECZNIE WAM OBU DZIĘKUJĘ, ZROBIŁYŚCIE MI OGROMNĄ FRAJDĘ, NIESPODZIANKĘ I PRAWDZIWĄ PRZYJEMNOŚĆ. WIELKA BUŹKA :***
I na koniec czym chwalić się nie wypada, robię to w tajemnicy i z ukrycia. W ramach noworocznego prezentu, trafiwszy na nią na Allegro weszłam w posiadanie prawdziwie złej, przebiegłej i cudownie cynicznej Mother Gothel. Czyli mam kolejną nie przystającą do wieku durnostojkę.
Kusi mnie żeby ją przemalować ale na dokładnie taki sam makijaż jak oryginalny więc nie wiem czy jest sens... W przeciwieństwie do Monsterek, z tym co ma na twarzy wygląda dobrze ale też w przeciwieństwie do Monsterek wszystko co ma poniżej szyi mogła by mieć ładniejsze. Jednym słowem nie ma rzeczy doskonałych. Za to jest taka jak chciałam, z Disney Store'u, ładniejsza niż wersja Mattel. Marzenia należy spełniać!
Pozdrawiam Cieplutko :)))
Przed świętami spotkały mnie dwie wspaniałe niespodzianki.
Po pierwsze dostałam przepiękną zakładkę z MM od Jomo czyli zakładkowej mistrzyni z Domu pod Dobrą Nowiną. Jomo ma zwyczaj obdarowywania osób, na których blogach wygrała candy - stąd moja zakładka. Kiedyś zachwycałam się w komentarzu taką zakładką, co nie uszło uwadze autorki. Do zakładki dołączone były życzenia.
Na drugą niespodziankę wątpliwie zasłużyłam bo tylko udzieliłam marnej porady w sprawie decu. Otóż nomen omen Balerina Szydełkowania zrobiła dla mnie te absolutnie przecudne Mikołaje.
Ale to nie koniec. W tak zwanym międzyczasie na balerinowym blogu odbywało się candy na które chciałam się zapisać. Ze względów technicznych nie udało mi się zostawić komentarza, zamiast którego wysłałam do organizatorki maila. Reklamacja została rozpatrzona i dodatkowo przyleciał do mnie zestaw serwetek (co zawsze cieszy) i herbatki (co cieszy wybitnie).
DZIEWCZYNY BARDZO SERDECZNIE WAM OBU DZIĘKUJĘ, ZROBIŁYŚCIE MI OGROMNĄ FRAJDĘ, NIESPODZIANKĘ I PRAWDZIWĄ PRZYJEMNOŚĆ. WIELKA BUŹKA :***
I na koniec czym chwalić się nie wypada, robię to w tajemnicy i z ukrycia. W ramach noworocznego prezentu, trafiwszy na nią na Allegro weszłam w posiadanie prawdziwie złej, przebiegłej i cudownie cynicznej Mother Gothel. Czyli mam kolejną nie przystającą do wieku durnostojkę.
Kusi mnie żeby ją przemalować ale na dokładnie taki sam makijaż jak oryginalny więc nie wiem czy jest sens... W przeciwieństwie do Monsterek, z tym co ma na twarzy wygląda dobrze ale też w przeciwieństwie do Monsterek wszystko co ma poniżej szyi mogła by mieć ładniejsze. Jednym słowem nie ma rzeczy doskonałych. Za to jest taka jak chciałam, z Disney Store'u, ładniejsza niż wersja Mattel. Marzenia należy spełniać!
Pozdrawiam Cieplutko :)))
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Po świętach i czym to pachnie
Nie było mnie strasznie długo, próżno się tłumaczyć, trzeba działać. Myślałam, że w Święta albo zaraz po, uda mi się zasiąść i coś napisać ale jestem dopiero dziś. I to z mocno spóźnionymi zdjęciami, ale skoro już je zrobiłam to pozwolę sobie opublikować.
Poniżej kilka świątecznych, pachnących rzeczy, które w tym roku zdobią nasze mieszkanie.
Po pierwsze choinka - tak się udało, że pachnie :) Na niej cukierki - przysłoniły resztę ozdób - i jest obwieszona jak choinka! Ze względu na atrakcyjność żywego drzewka dla kotów, nie dawałam niczego szklanego. Ile jest zawieszonych cukierków?
178 - Św. Mikołaj przyniósł nam 3kg (wszystkie się nie zmieściły).
Na stole w pokoju z choinką zapowiedź wiosny, od jakiegoś czasu kupujemy z mamą na stół hiacynty, w tym roku zaczęły kwitnąć już w drugi dzień świąt.
I trochę mojego wkładu - wieniec z warsztatów :)
Całość stoi na pudle na kapelusze po babci. Kiedy koty straciły zainteresowanie można było zacząć palić świeczkę ;)
Na koniec to co pachnie nam nad głową czyli pomarańczki znad łóżka w sypialni. W nabijanie nawet włączył się mój mąż, czym zaiste mnie dalece zaskoczył (wzór w romby jest jego autorstwa).
Mam nadzieję, że w Nowym Roku uda mi się szybciutko odrobić wszystkie blogowe zaległości.
ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIEGO NAJ... NAJ... NAJ...; WENY, REALIZACJI PLANÓW I PRAGNIEŃ I OCZYWIŚCIE MIŁEGO WIECZORU SKORO JUŻ W SYLWESTRA PISZĘ :)))
A teraz lecę robić koreczki, które zobowiązałam się przygotować na tę najbardziej umowną i naciąganą imprezę w roku ;p
Poniżej kilka świątecznych, pachnących rzeczy, które w tym roku zdobią nasze mieszkanie.
Po pierwsze choinka - tak się udało, że pachnie :) Na niej cukierki - przysłoniły resztę ozdób - i jest obwieszona jak choinka! Ze względu na atrakcyjność żywego drzewka dla kotów, nie dawałam niczego szklanego. Ile jest zawieszonych cukierków?
178 - Św. Mikołaj przyniósł nam 3kg (wszystkie się nie zmieściły).
Na stole w pokoju z choinką zapowiedź wiosny, od jakiegoś czasu kupujemy z mamą na stół hiacynty, w tym roku zaczęły kwitnąć już w drugi dzień świąt.
I trochę mojego wkładu - wieniec z warsztatów :)
Całość stoi na pudle na kapelusze po babci. Kiedy koty straciły zainteresowanie można było zacząć palić świeczkę ;)
Na koniec to co pachnie nam nad głową czyli pomarańczki znad łóżka w sypialni. W nabijanie nawet włączył się mój mąż, czym zaiste mnie dalece zaskoczył (wzór w romby jest jego autorstwa).
Mam nadzieję, że w Nowym Roku uda mi się szybciutko odrobić wszystkie blogowe zaległości.
ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIEGO NAJ... NAJ... NAJ...; WENY, REALIZACJI PLANÓW I PRAGNIEŃ I OCZYWIŚCIE MIŁEGO WIECZORU SKORO JUŻ W SYLWESTRA PISZĘ :)))
A teraz lecę robić koreczki, które zobowiązałam się przygotować na tę najbardziej umowną i naciąganą imprezę w roku ;p
poniedziałek, 10 grudnia 2012
Komplement prawdziwy :)
Dostałam zamówienie na zrobienie korali dla pewnej pięcioletniej damy - prezent od świętego :)
W liście do Mikołaja stało, że mają być czerwone, białe i szare. Od mamy zainteresowanej dowiedziałam się dodatkowo, że mają być na gumce, mają mieć 50cm i mogą być z filcu.
Kiedy właścicielka zobaczyła korale (najpierw na zdjęciu, że niby elf je zrobił) powiedziała, że "właśnie takie chciała". Wiecie co? - to była jedna z najprzyjemniejszych rzeczy jakie ostatnio usłyszałam :)))
Wymyśliłam sobie taki wzór żeby wyglądał jak cukierki albo lizaki. Szarego dałam mało, żeby nie przysmucał klimatu, poza tym stwierdziłam że jeśli będzie na zewnątrz całość się tak szybko nie ubrudzi. Pierwszy raz użyłam plastikowych korali, ze względu na ich większą od szklanych wytrzymałość.
Tyle o koralach, nie mogłam się nie pochwalić zrobieniem "właśnie takich jakie miały być"! :)
Poniżej skarpeteczki, do których mam słabość - żeby nie było że robienie zdjęć to tylko problemy ze światłem czy ostrością ;) Jest to też przejście do kociego wątku.
Co do mojej "Akcji koty" sprawy mają się następująco. Jest nie tyle sukces co kryzys zażegnany. Kotki na zimę zostały przygarnięte przez moją ciocię - ale tylko na zimę. Dlatego dalej szukam dla nich kochającego domu i już chyba dla obu naraz bo są ze sobą bardzo zżyte.
Dziewczyny o wielkich sercach - pozwólcie, że kociego cukiereczka wylosuję po świętach. Może akurat jeszcze ktoś się trafi. Przyznam szczerze, że teraz nie mam głowy do losowania, tym bardziej że to nie jest typowe candy. Mnie nadejście świąt zawsze zaskakuje, robię wszystko na raz w związku z czym z niczym się nie wyrabiam - stąd ta prośba. Postaram się w święta zrobić kotkom trochę zdjęć, urosły ale dalej są słodkie.
Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądających i życzę udanego tygodnia :)
W liście do Mikołaja stało, że mają być czerwone, białe i szare. Od mamy zainteresowanej dowiedziałam się dodatkowo, że mają być na gumce, mają mieć 50cm i mogą być z filcu.
Kiedy właścicielka zobaczyła korale (najpierw na zdjęciu, że niby elf je zrobił) powiedziała, że "właśnie takie chciała". Wiecie co? - to była jedna z najprzyjemniejszych rzeczy jakie ostatnio usłyszałam :)))
Wymyśliłam sobie taki wzór żeby wyglądał jak cukierki albo lizaki. Szarego dałam mało, żeby nie przysmucał klimatu, poza tym stwierdziłam że jeśli będzie na zewnątrz całość się tak szybko nie ubrudzi. Pierwszy raz użyłam plastikowych korali, ze względu na ich większą od szklanych wytrzymałość.
Tyle o koralach, nie mogłam się nie pochwalić zrobieniem "właśnie takich jakie miały być"! :)
Poniżej skarpeteczki, do których mam słabość - żeby nie było że robienie zdjęć to tylko problemy ze światłem czy ostrością ;) Jest to też przejście do kociego wątku.
Co do mojej "Akcji koty" sprawy mają się następująco. Jest nie tyle sukces co kryzys zażegnany. Kotki na zimę zostały przygarnięte przez moją ciocię - ale tylko na zimę. Dlatego dalej szukam dla nich kochającego domu i już chyba dla obu naraz bo są ze sobą bardzo zżyte.
Dziewczyny o wielkich sercach - pozwólcie, że kociego cukiereczka wylosuję po świętach. Może akurat jeszcze ktoś się trafi. Przyznam szczerze, że teraz nie mam głowy do losowania, tym bardziej że to nie jest typowe candy. Mnie nadejście świąt zawsze zaskakuje, robię wszystko na raz w związku z czym z niczym się nie wyrabiam - stąd ta prośba. Postaram się w święta zrobić kotkom trochę zdjęć, urosły ale dalej są słodkie.
Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądających i życzę udanego tygodnia :)
środa, 5 grudnia 2012
Pory roku i bajkowe candy
Dziś zestawienie całości, tym razem w naturalnym porządku:
Wersja pierwotna i serwetka wyglądają tak:
A teraz najprzyjemniejsza część tego posta:
Wersja pierwotna i serwetka wyglądają tak:
A teraz najprzyjemniejsza część tego posta:
OGŁASZAM BAJKOWE CANDY :)
Powyższy plasterek przemaluję na tę porę roku, którą zwycięzca sobie wybierze, plasterek może zostać opatrzony z tyłu uszkiem do zawieszenia - bo takie na nie zastosowanie wybrałam. Ale może też być podkładką lub wszystkim co nowa właścicielka (właściciel) uzna za odpowiednie. Z podkładką bym nie szalała bo plasterek nie jest zbyt równy ;)
Losowanie 6 stycznia. Datę tę wybrałam z dwóch powodów - po pierwsze w wielu krajach jest to czas dawania prezentów (przynoszonych przez Królów, Mędrców...). Po drugie, na pocieszenie, że zimowe świętowanie w zasadzie w tym czasie zaczyna powoli dobiegać końca - przynajmniej ja tak mam :)
Zasady standardowe:
1. Komentarz pod postem, koniecznie z opinią która wersja pory roku najbardziej przypadła do gustu;
2. Podlinkowane zdjęcie na blogu;
3. Osoby bez bloga proszę o adres mailowy;
4. Zapisy do 5.01.2013. do 23:59:59.
Będzie mi miło jeśli dołączycie do obserwatorów i "polubicie" na FB.
Podsumowując do wygrania jest plasterek i serwetka do spróbowania własnych sił :)
Podsumowując do wygrania jest plasterek i serwetka do spróbowania własnych sił :)
I banerek do pobrania
Pozdrawiam bajkowo wszystkich zaglądających :)
niedziela, 2 grudnia 2012
Lato :)
Ostatni plasterek i zarazem największe wyzwanie - wszak tu do aury musiał zostać dopasowany również strój. Trochę się bałam ale udało się - kibicowały koleżanki z pracy :) Z latem kojarzą mi się motyle ale wiecie jak jest - u mnie żądzą ważki :)
W kolejnym poście zrobię zestawienie całości. Nie robię tego dziś bo mam na to wydarzenie oddzielny plan :)
A teraz nadrobię zaległość - jakiś czas temu dostałam wyróżnienie
od Asi z blogu Na Kwiatowej. Ponieważ już kiedyś dostałam takie wyróżnienie i spełniłam warunki nie posyłam go dalej ale chętnie odpowiem na zadane przez Asię pytania. Za wyróżnienie bardzo dziękuję, zawsze sprawia mi ogromną radość jak ktoś myśli o moim blogu w tak miłym kontekście :)
W kolejnym poście zrobię zestawienie całości. Nie robię tego dziś bo mam na to wydarzenie oddzielny plan :)
od Asi z blogu Na Kwiatowej. Ponieważ już kiedyś dostałam takie wyróżnienie i spełniłam warunki nie posyłam go dalej ale chętnie odpowiem na zadane przez Asię pytania. Za wyróżnienie bardzo dziękuję, zawsze sprawia mi ogromną radość jak ktoś myśli o moim blogu w tak miłym kontekście :)
Zima czy lato? Lato!!!
Morze czy Góry? Morze;
Kot czy pies? Mam
dwa koty ale chciała bym mieć psa;
Pelargonie czy begonie?
Pelargonie;
Jazz czy disco? Zależnie od sytuacji, z przewagą
jazzu;
Film czy książka? Dobry
film i dobra książka;
Brunet czy blondyn? Brunet;
Wieczór czy poranek?
Najpierw wieczór, potem poranek ;p
Kawa czy herbata? Herbata!!!
Stare czy nowe? Nowe
zdobycze techniki, poza tym kocham starocie.
Życzę wszystkim udanego tygodnia :)
czwartek, 29 listopada 2012
Zima i wcześniejsze historie
Najpierw zdjęcie, potem gadanie. Zima wyszła bardzo przytulna, kto by pomyślał, że tam zimo? :)
Ponieważ szperanie w historii "Czerwonego Kapturka" dosyć mnie wciągnęło, postanowiłam tym
razem zrobić mini badanie nad motywami zawartymi w bajce. Oczywiście motyw pożerania jest stary jak układ pokarmowy.
W
mitologii greckiej Kronos pożerał własne dzieci. Najmłodszy z rodzeństwa – Zeus
został ocalony przez matkę, która zamiast niemowlęcia podała Kronosowi owinięty
w pieluszki kamień.
W Biblii prorok Jonasz połknięty został przez wielką rybę,
po czym wydostał się z niej nie odniósłszy żadnych obrażeń.
Na koniec słynny dialog Wilka z Kapturkiem. Można w nim
odnaleźć analogię do rozmowy pochodzącej z Eddy poetyckiej (zwanej też Eddą
starszą). Jest to najstarszy zabytek piśmiennictwa islandzkiego, będący źródłem
wiedzy o staroskandynawskich wierzeniach i obrzędach; datowana jest na IX wiek.
Otóż olbrzym Thrym ukradł Thorowi jego młot bojowy, za
którego zwrot zażądał Frei za żonę. Thor przebrany za pannę młodą udał się do
olbrzyma. Podejrzenia olbrzyma wzbudziły mało kobiece oczy u wybranki (Babcia
też cierpiała na tę przypadłość). Jednak towarzyszący Thorowi olbrzym Loki
rozwiał te wątpliwości mówiąc, że Freja ma takie zmęczone spojrzenie z powodu
tęsknoty za oblubieńcem i że przed zbliżającą się ceremonią nie mogła jeść, pić
ani spać – czyli „żeby cię lepiej widzieć moje dziecko”...
Na koniec znana z poprzedniego posta przestroga - tym razem w wersji angielskiej:
"Little girls, this seems to say,
never stop
upon your way,
never trust a stranger friend,
no-one knows how it will end!
As
you're pretty, so be wise!
Wolves may lurk in every guise!
Now, as then, it's
simple truth,
sweetest tongue has sharpest tooth!"
Całuski i pozdrowionka dla wszystkich :*
wtorek, 27 listopada 2012
Wiosna i trochę historii
To ja dalej w temacie Kapturka :) Tym razem w lesie zawitała wiosna. Dziewczyny w pracy namówiły mnie na wersję każdej pory roku więc jeszcze przez dwa posty będzie ten temat. Każdą kolejną robiło mi się fajniej, z resztą same zobaczycie!
A czy wiecie, że ta mrożąca krew w żyłach historia wywodząca się z ludowych opowieści po raz pierwszy została opisana przez Charles'a Perralult'a w 1967 roku w "Bajkach Babci Gaski"? Miała być moralizatorską powiastką przestrzegającą młode dziewczyny przed pogaduszkami z nieznajomymi. Co gorsza w tej wersji Wilk zjadał najpierw Babcię potem Kapturka i na tym był koniec... (!!!)
Bajka kończy się wierszykiem (w przekładzie Hanny Januszewskiej)
A czy wiecie, że ta mrożąca krew w żyłach historia wywodząca się z ludowych opowieści po raz pierwszy została opisana przez Charles'a Perralult'a w 1967 roku w "Bajkach Babci Gaski"? Miała być moralizatorską powiastką przestrzegającą młode dziewczyny przed pogaduszkami z nieznajomymi. Co gorsza w tej wersji Wilk zjadał najpierw Babcię potem Kapturka i na tym był koniec... (!!!)
Bajka kończy się wierszykiem (w przekładzie Hanny Januszewskiej)
Morał stąd płynie - proszę słuchać,
urocze, wdzięczne me dziewuszki
-że obcych ludzi pogaduszki
należy puszczać mimo ucha.
(…) Radzę wam zapamiętać,
że jest podstępny wilk niektóry:
ukrywa wilcze swe pazury,
by słodkim słówkiem zwieść dziewczęta.
Ani go poznać! Mina święta tkliwie,
łagodnie patrzy w oczy,
za panną uliczkami kroczy
przymilny, słodki jak cukierek.
Lecz wierzcie: to wilczysko szczere!
-że obcych ludzi pogaduszki
należy puszczać mimo ucha.
(…) Radzę wam zapamiętać,
że jest podstępny wilk niektóry:
ukrywa wilcze swe pazury,
by słodkim słówkiem zwieść dziewczęta.
Ani go poznać! Mina święta tkliwie,
łagodnie patrzy w oczy,
za panną uliczkami kroczy
przymilny, słodki jak cukierek.
Lecz wierzcie: to wilczysko szczere!
Wersja z ratunkiem ze strony Myśliwego i szczęśliwym (nie dla Wilka) zakończeniem została spisana przez braci Grimm w "Bajkach" z lat 1812 - 1815 a ostateczny kształt zyskała dopiero w 1857.
Na koniec przypomnę, że według Brzechwy Myśliwy zawiózł Wilka do warszawskiego ZOO, że niby bardziej humanitarnie ;)
Pozdrawiam zwłaszcza tych czytelników, którzy dotrwali do końca. I uważajcie na nieznajomych ;)
niedziela, 25 listopada 2012
Czerwony Kapturek jesienią
Znacie serwetkę z Czerwonym Kapturkiem, który nie jest małą dziewczynką a całkiem sporą podfruwajką? Wilk z kolei taki oswojony...
Moja relacja z serwetkami jest najczęściej od pierwszego wejrzenia - czasem patrząc na serwetkę widzę gotowy, ozdobiony przedmiot, czasem jestem zauroczona samą serwetką ale zazwyczaj jeśli mnie nie urzeknie za pierwszym razem to już nie biorę się za współpracę. Ta była wyjątkiem, przy pierwszym spotkaniu jakoś do mnie nie przemówiła, potem z duszą na ramieniu jechałam do sklepu obawiając się czy aby jeszcze będą. Były i okazały się bardzo inspirujące (na kolejne trzy posty).
Tata uciął dla mnie plasterki ze śliwy, która niby była wysuszona a jednak w domu pękła (co wcale mi nie przeszkodziło), szkoda tylko że podczas cięcia zgubiła całą korę.
Nie rozgadując się bardziej - jesienią w lesie bywa tak:
W kolejnym poście zapraszam na odsłonę wiosenną, nie będą prezentowane kalendarzowo a w takiej kolejności jak powstawały.
Wszystkich pozdrawiam i życzę udanego tygodnia :*
PS Uaktywniłam się na FB więc jeśli ktoś ma ochotę "polubić" będę wdzięczna - link w prawym pasku.
P.S.2 Sprawdzałam pisownię post scriptum - albo bez kropek albo z dwiema :)
PS3 "Dwoma" też jest poprawnie ale "dwiema" jest formą starszą i bardziej polecaną :))
Moja relacja z serwetkami jest najczęściej od pierwszego wejrzenia - czasem patrząc na serwetkę widzę gotowy, ozdobiony przedmiot, czasem jestem zauroczona samą serwetką ale zazwyczaj jeśli mnie nie urzeknie za pierwszym razem to już nie biorę się za współpracę. Ta była wyjątkiem, przy pierwszym spotkaniu jakoś do mnie nie przemówiła, potem z duszą na ramieniu jechałam do sklepu obawiając się czy aby jeszcze będą. Były i okazały się bardzo inspirujące (na kolejne trzy posty).
Tata uciął dla mnie plasterki ze śliwy, która niby była wysuszona a jednak w domu pękła (co wcale mi nie przeszkodziło), szkoda tylko że podczas cięcia zgubiła całą korę.
Nie rozgadując się bardziej - jesienią w lesie bywa tak:
W kolejnym poście zapraszam na odsłonę wiosenną, nie będą prezentowane kalendarzowo a w takiej kolejności jak powstawały.
Wszystkich pozdrawiam i życzę udanego tygodnia :*
PS Uaktywniłam się na FB więc jeśli ktoś ma ochotę "polubić" będę wdzięczna - link w prawym pasku.
P.S.2 Sprawdzałam pisownię post scriptum - albo bez kropek albo z dwiema :)
PS3 "Dwoma" też jest poprawnie ale "dwiema" jest formą starszą i bardziej polecaną :))
środa, 21 listopada 2012
Filc i lawa (świetna sprawa)
Dziś szybciutko - korale które zrobiłam już dawno i ostatnio trafiłam na ich zdjęcie (myślałam, że już je kiedyś pokazywałam). To były pierwsze filcowane przeze mnie kulki, stąd do korali mam dodatkowy sentyment.
Są w kolorach, w które lubię się ubierać więc w większości pasują do każdego stroju.
Moje Osobiste Szczęście skomentował, że takie korale są zamiast mycia szyi - pumeksem się zdziera a filcem poleruje :) Póki co nie próbowałam...
Pozdrawiam wszystkich (zwłaszcza, że dziś jest Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień).
Są w kolorach, w które lubię się ubierać więc w większości pasują do każdego stroju.
Moje Osobiste Szczęście skomentował, że takie korale są zamiast mycia szyi - pumeksem się zdziera a filcem poleruje :) Póki co nie próbowałam...
Pozdrawiam wszystkich (zwłaszcza, że dziś jest Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień).
środa, 14 listopada 2012
Historia jednego krzesła
Krzesełko kupiłam na targach rękodzieła przed Wielkanocą. W owym czasie powiedziałam mojemu Osobistemu Szczęściu, że w nagrodę za towarzystwo (lub jako zadośćuczynienie) coś mu kupię. Wybrał taborecik, miniaturowy, idealny w proporcjach. Odgapiłam i kupiłam krzesełko właśnie to :)
W ostatecznej (lub obecnej) wersji wygląda tak:
Plan pierwotny zakładał transfer za pomocą nitro. Zgubił mnie brak cierpliwości bo zamiast spróbować na czymś innym nie mogłam się doczekać i spróbowałam na siedzisku. Ponieważ słyszałam, że należy mocno dociskać łyżeczką - tak też uczyniłam. Cóż frycowe trzeba płacić...
Druga próba nastąpiła zaraz po pierwszej, na odwrocie - od tego trzeba było zacząć. Już bez udziału łyżeczki.
Tym razem efekt mnie zadowolił w pełni. Jednocześnie doszłam do wniosku, że motyw na siedzisko powinien być trochę większy żeby ładniej wyglądał. Ponieważ nie chciało mi się go na nowo drukować postanowiłam użyć jednego z moich najulubieńszych motywów czyli ważki :)
Mankament krzesełka jest taki, że nie ma kto na nim siedzieć bo albo jest za duże albo za małe (od podłoża do siedziska ma 9cm) - samo życie :)
Gdyby było ciut mniejsze było by idealne dla Monsterek - poniżej Spectra Vondergeist na poglądowym zdjęciu (aby mieć pełen ogląd należy ją sobie wyobrazić bez kapelusza). Ale cóż, osobiście kocham niepraktyczne rzeczy właśnie za to, że są niepraktyczne!
Przy okazji i na koniec - znacie bloga Do-deco? Nie mogę oprzeć się skojarzeniu, że w tej odsłonie Spectra wygląda jak prowadząca go Eda na swoim profilowym zdjęciu. Edę pozdrawiam i mam nadzieję, że się nie obrazi :) No ale same zobaczcie
Życzę miłej drugiej połowy tygodnia :*
W ostatecznej (lub obecnej) wersji wygląda tak:
Plan pierwotny zakładał transfer za pomocą nitro. Zgubił mnie brak cierpliwości bo zamiast spróbować na czymś innym nie mogłam się doczekać i spróbowałam na siedzisku. Ponieważ słyszałam, że należy mocno dociskać łyżeczką - tak też uczyniłam. Cóż frycowe trzeba płacić...
Druga próba nastąpiła zaraz po pierwszej, na odwrocie - od tego trzeba było zacząć. Już bez udziału łyżeczki.
Tym razem efekt mnie zadowolił w pełni. Jednocześnie doszłam do wniosku, że motyw na siedzisko powinien być trochę większy żeby ładniej wyglądał. Ponieważ nie chciało mi się go na nowo drukować postanowiłam użyć jednego z moich najulubieńszych motywów czyli ważki :)
Mankament krzesełka jest taki, że nie ma kto na nim siedzieć bo albo jest za duże albo za małe (od podłoża do siedziska ma 9cm) - samo życie :)
Gdyby było ciut mniejsze było by idealne dla Monsterek - poniżej Spectra Vondergeist na poglądowym zdjęciu (aby mieć pełen ogląd należy ją sobie wyobrazić bez kapelusza). Ale cóż, osobiście kocham niepraktyczne rzeczy właśnie za to, że są niepraktyczne!
Przy okazji i na koniec - znacie bloga Do-deco? Nie mogę oprzeć się skojarzeniu, że w tej odsłonie Spectra wygląda jak prowadząca go Eda na swoim profilowym zdjęciu. Edę pozdrawiam i mam nadzieję, że się nie obrazi :) No ale same zobaczcie
Życzę miłej drugiej połowy tygodnia :*
poniedziałek, 12 listopada 2012
Wiosennie :)
A u mnie na przekór wszystkim bańkom dziś kwitną jabłonie :)))
Cóż, na usprawiedliwienie mam to, że jesienno zimowe wieczory często są kojarzone z filiżanką gorącej herbaty. A, że to herbaciarka więc wszystko w porządku ;)
Mnie się żaden czas z herbatą szczególnie nie kojarzy bo jestem od niej uzależniona i delektuję się nią niezależnie od okoliczności. Ciekawe jak jest u Was?
Zdradzę jeszcze sekret - tej żółtej ze zdjęcia nie lubię i unikam (jest tylko fotogeniczna).
Cóż, na usprawiedliwienie mam to, że jesienno zimowe wieczory często są kojarzone z filiżanką gorącej herbaty. A, że to herbaciarka więc wszystko w porządku ;)
Mnie się żaden czas z herbatą szczególnie nie kojarzy bo jestem od niej uzależniona i delektuję się nią niezależnie od okoliczności. Ciekawe jak jest u Was?
Zdradzę jeszcze sekret - tej żółtej ze zdjęcia nie lubię i unikam (jest tylko fotogeniczna).
Bo póki ciebie,
ciebie nam pić -
póty jak w niebie,
jak w niebie nam żyć, -
herbatko...
Pozdrawiamy (z Jeremim Przyborą oczywiście) ;)
czwartek, 8 listopada 2012
Piersiówka na jesienne chłody
Już kiedyś się rozpisywałam nad korzyściami z ozdobionych małych buteleczek. Robi się je dość szybko w porównaniu z pełnowymiarowymi - więc same plusy.
Zazwyczaj dekupażowe prace mam wyszlifowane i gładziutkie ale ta buteleczka wyglądała trochę jak obita skórą więc ją zostawiłam w spokoju. Robiłam ją w pracy i kiedy nałożyłam ostatnią warstwę lakieru okazało się, że był ubrudzony białą farbą - stąd widoczny biały nalot. Ale cóż, z nalotem wygląda starzej (tak sobie tłumaczę ;)). Ornament podkreśliłam konturówką. W ogóle ostre zdjęcie niemiłosiernie wydobywa wszystkie niedoskonałości ale na co dzień nie ogląda się przedmiotów przez lupę :)
Przy okazji polecam tutorial i Filmowe Candy w Montażowni.
Na koniec chwalę się bo dostałam wyróżnienie od Edy z blogu DO-DECO.
Ponieważ już kiedyś takie dostałam nie będę podawać go dalej ale chętnie odpowiem na pytania :)
Zazwyczaj dekupażowe prace mam wyszlifowane i gładziutkie ale ta buteleczka wyglądała trochę jak obita skórą więc ją zostawiłam w spokoju. Robiłam ją w pracy i kiedy nałożyłam ostatnią warstwę lakieru okazało się, że był ubrudzony białą farbą - stąd widoczny biały nalot. Ale cóż, z nalotem wygląda starzej (tak sobie tłumaczę ;)). Ornament podkreśliłam konturówką. W ogóle ostre zdjęcie niemiłosiernie wydobywa wszystkie niedoskonałości ale na co dzień nie ogląda się przedmiotów przez lupę :)
Przy okazji polecam tutorial i Filmowe Candy w Montażowni.
Na koniec chwalę się bo dostałam wyróżnienie od Edy z blogu DO-DECO.
Ponieważ już kiedyś takie dostałam nie będę podawać go dalej ale chętnie odpowiem na pytania :)
1. Twoja ulubiona książka? Nie mam jednej ulubionej ale za książkę wszechczasów uważam "Mistrza i Małgorzatę";
2. Wolisz wino czerwone czy białe? Czerwone;
3.Wolisz wieś czy miasto i dlaczego? Miasto (przez zasiedzenie - nigdy na wsi dłużej nie zabawiłam);
4. Najfajniejsze wspomnienie z dzieciństwa? Wizyty z tatą w wesołym miasteczku;
5.Jak dużo czasu poświęcasz na "siedzenie w necie"
;)? Odkąd mam bloga - za dużo ;) ;
6. Jaki jest twój ulubiony cytat? Któryś Oscara Wilde'a;
7. Czy masz swój ulubiony kwiat, roślinę? Irysy, kwiaty akacji i lipy...;
8. Wierzysz we wróżby i przepowiednie? Nie;
9. Co wg ciebie wydarzy się 21.12.12? Będę się cieszyła, że jest piątek, początek świątecznego weekendu i martwiła, że jeszcze tyle rzeczy mam do zrobienia, bankowo ;) ;
10. Lubisz pobiegać w terenie czy na bieżni? Żadnego biegania ale kocham spacery w terenie;
11. Twoja ulubiona scena filmowa? Jest ich wiele ale skojarzyła mi się z "Dzikości serca" po tym jak Sailor spotyka Dobrą Czarownicę z Południa i mówi "I'd like to apologize to you gentlemen for referring to you all as homosexuals".
To by było tyle na dziś, dziękuję za wszystkie komentarze odnośnie kapelusza :)))*
To by było tyle na dziś, dziękuję za wszystkie komentarze odnośnie kapelusza :)))*
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































